We wtorek na rynku metali kolorowych nastąpiła początkowo niewielka zwyżka cen pod wpływem zakupów spekulacyjnych. Jednak po pewnym czasie inwestorzy postanowili zrealizować zyski, a dodatkowym czynnikiem pobudzającym zniżkę notowań była informacja o spadku zaufania konsumentów do gospodarki USA. W efekcie cena miedzi w kontraktach trzymiesięcznych spadła w Londynie do 1523 USD za tonę, tj. najniższego poziomu od początku roku, z 1540 USD w poniedziałek. Wobec braku wyraźnej tendencji wielu uczestników rynku postanowiło zaczekać z zawieraniem transakcji do ogłoszenia w tym tygodniu ważnych danych dotyczących gospodarki amerykańskiej.

Tymczasem notowania ropy naftowej, po trwającym trzy dni spadku, zaczęły ponownie rosnąć. Powróciły bowiem obawy przed zaostrzeniem konfliktu na Bliskim Wschodzie, który mógłby utrudnić dostawy tego surowca z rejonu Zatoki Perskiej. Szczególny niepokój wywołał atak bombowy w Jerozolimie, który świadczy o niesłabnącym napięciu między Izraelem a Palestyńczykami, jak również groźba amerykańskiego ataku na Irak.

Do wzrostu cen na rynku naftowym przyczyniła się też opinia, że w USA nastąpił prawdopodobnie spadek zapasów ropy w związku z rosnącym popytem na benzynę. W Londynie za baryłkę gatunku Brent z dostawą we wrześniu płacono wczoraj po południu 25,55 USD, wobec 25 USD dzień wcześniej.

Skłonność do wzrostu wykazywała też cena złota, odrabiając część strat z ubiegłego tygodnia, spowodowanych wyprzedażą tego kruszcu przez fundusze inwestycyjne. We wtorek do jego ponownych zakupów zachęcił uczestników rynku spadek notowań akcji na giełdach europejskich. W godzinach popołudniowych uncja złota kosztowała w Londynie 305,45 USD, wobec 302,55 USD w końcu sesji poniedziałkowej.