Reklama

Cena akcji powinna rosnąć

Z prof. Stanisławem Speczikiem, prezesem KGHM Polska Miedź SA, rozmawia Dariusz Wieczorek

Publikacja: 01.08.2002 08:48

W grudniu ubiegłego roku mówił Pan, że KGHM poprawi swoją efektywność i obniży koszty produkcji. Jakie są efekty tych zapowiedzi?

Zrobiliśmy więcej niż sądziłem. Założyliśmy, że dzięki poprawie czystości wydobycia złoża dodatkowo wyprodukujemy ok. 10 tys. ton miedzi. Dzisiaj mogę powiedzieć, że będzie to znacznie więcej. W kopalni Rudna, w której do niedawna wydobywaliśmy rudę zawierającą średnio 2% miedzi, udało się osiągnąć wskaźnik 2,4% Cu/tonę. A to oznacza, że tylko w Rudnej za te same pieniądze wyprodukujemy ok. 30 tys. ton miedzi więcej. Prowadzimy prace modernizacyjne w zakładach przeróbczych. W pierwszym kwartale tego roku, dzięki poprawie flotacji, właściwie za darmo uzyskaliśmy 30 ton srebra. Podjęliśmy działania naprawcze w kopalni Polkowice--Sieroszowice, gdzie park maszynowy i technologie były niedostosowane do miąższości złoża. Spodziewam się, że już w III i IV kwartale kopalnia ta poprawi wyniki produkcyjne. Zmieniliśmy formułę kopalni Lubin, z kopalni miedzi na polimetaliczną, podnosząc tym samym jej rentowność. W wyliczeniach Lubin był nieopłacalny, niedługo zacznie przynosić zyski. Wszystkie te działania zmierzają do obniżenia kosztów produkcji. W 2001 r. średni koszt produkcji miedzi wynosił 1586 USD za tonę. Dzisiaj jest zdecydowanie niższy, chociaż docelowo chcemy zejść do poziomu 1450 USD za tonę.

Ze względu na remonty, koszty KGHM w III kwartale wzrosną. Firmie nie sprzyjają ani notowania dolara, ani miedzi. Czy zarząd zdecyduje się na korektę tegorocznej prognozy zysku netto planowanego na poziomie 53 mln zł?

Rzeczywiście, III kwartał będzie trudny. W Hucie Głogów II wyłączyliśmy piec zawiesinowy, który został oddany do remontu. Przez to, że piec nie pracuje, powstaje nadprodukcja koncentratu, za którą trzeba zapłacić. Staraliśmy się skrócić remont ze 100 do 82 dni, aby jak najwięcej zaoszczędzić.

Jeżeli w III kwartale osiągniemy choćby minimalny zysk, rok zakończymy pozytywnym wynikiem. Działamy w trudnych warunkach zewnętrznych. W pierwszym półroczu ceny miedzi były niższe o 8% niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Złoty okazał się mocny, średni kurs dolara był niższy od przyjętego w naszym planie poziomu 4,15 zł, przy założeniach rządowych 4,22 zł za dolara. W prognozach byliśmy niezwykle ostrożni, bo dla spółki, która rozlicza się według cen eksportowych, kurs dolara ma ogromne znacznie. Zwłaszcza że ok. 80% miedzi na świecie produkowane jest w krajach strefy dolarowej i nie ma szans na to, aby rozliczenia międzynarodowe odbywały się w innych walutach. W przyszłości będziemy zabiegać, aby kontrakty z europejskimi odbiorcami były zawierane choć w części w euro.

Reklama
Reklama

Trudno powiedzieć, czy zrobimy korektę planu techniczno-ekonomicznego. Sytuacja wyjaśni się prawdopodobnie we wrześniu. W ciągu dwóch tygodni ceny miedzi spadły średnio o 100 USD, złoty nadał pozostaje mocny, skandale skupione wokół giełdy w USA miały niekorzystny wpływ na gospodarkę. Jednak oczekiwania co do kształtowania cen miedzi w przyszłości są pozytywne.

Jak na sytuację finansową wpłynęły żądania związkowców, którzy domagają się wypłaty premii? Dla KGHM jest to wydatek rzędu 90 mln zł. Załoga chce również podwyżki pensji i uruchomienia Pracowniczego Programu Emerytalnego.

Od 1992 r. w KGHM nie było żadnego strajku. Związki zawodowe mają swoją formułę działania oraz określone żądania. Wielokrotnie mówiłem, że KGHM nie będzie brał żadnych kredytów na nagrody lub podwyżki. To, co jest możliwe na dzisiaj, to walka zarządu o utrzymanie realnych płac. Temu właśnie służy lipcowa wypłata premii w wysokości 40% miesięcznego wynagrodzenia. Uruchomienie kolejnych transz, które wstępnie planowane są na wrzesień i listopad, będzie uzależnione od wyników spółki.Na temat Pracowniczego Programu Emerytalnego będziemy rozmawiać z przedstawicielami załogi we wrześniu. Taki program może być uruchomiony od początku przyszłego roku. Chcemy - w długim okresie poprzez ten program - zapewnić pracownikom zachowanie poziomu płac realnych, dla nas jest to tańsza metoda niż bezpośrednie podwyżki.

Spółka zamierza dywersyfikować swoją działalność między innymi przez produkcję kobaltu i biopaliw. Czy te projekty rzeczywiście będą realizowane?

Uruchomienie linii produkcyjnej kobaltu jest opłacalne. Cena kobaltu jest dziesięciokrotnie wyższa od ceny miedzi. Mamy zasoby, które wystarczą na 20 lat rentownej produkcji. W instalację kobaltu musimy zainwestować od 50 do 80 mln zł. Powstaje więc pytanie, czy będziemy go produkować sami, czy z partnerem, który mógłby być producentem wyrobów końcowych. Decyzja w tej sprawie zapadnie w ciągu najbliższych tygodni. Rozważamy też możliwość produkcji energii, biopaliw, prowadzimy działania zmierzające do rozszerzenia działalności KGHM w zakresie ochrony środowiska i utylizacji odpadów. Prowadzimy szczegółowe badania i analizy dotyczące poprawy wartości dodanej spółki.

Ciągle otwartą kwestią pozostaje sprawa inwestycji w Kongo. Czy KGHM zamierza rozpocząć przerób rud miedzi w Kimpe?

Reklama
Reklama

Możemy wycofać się z Kimpe, zlikwidować działającą tam spółkę, sprzedać maszyny i powiedzieć - straciliśmy ponad 30 mln USD. Możemy też spróbować odzyskać część środków, ale wiąże się to z ryzykiem prowadzenia działalności gospodarczej w Kongo. W tym kraju, na hałdzie, leży kilkaset tysięcy ton naszej rudy. Jeżeli zdecydujemy się na przerób, to zarobimy. Zwrócą się koszty związane z instalacją urządzeń. Możemy odzyskać znaczną część środków spisanych na straty. Obecnie prowadzimy rozmowy z partnerami rządowymi w Kongo, jeśli pozyskamy jedno lub dwa złoża podobne do złoża w Kimpe, w ciągu 10 lat na takiej inwestycji możemy zarobić.

Proszę pamiętać, że koncesję na wydobycie rud miedzi w Zagłębiu Lubińskim dostaliśmy w prezencie od społeczeństwa polskiego. Odtworzenie koncesji w dzisiejszych warunkach kosztowałoby ok. 3 mld zł. To są pieniądze, które pochodziły z budżetu państwa. Nim do tego doszło, państwo zainwestowało w poszukiwania miedzi w Polsce w latach 1945-1957 dwa miliardy złotych. Obecnie firmy tego typu jak KGHM przeznaczają rocznie od 10 do 30, a nawet 50% swoich dochodów na odtworzenie bazy zasobowej. My nie robimy tego, chociaż powinniśmy inwestować ok. 50 mln zł rocznie w badania geologiczne, poszukiwanie i dokumentację złóż. Ryzyko prac poszukiwawczych jest duże i nie zawsze udaje się z tych nakładów czerpać korzyści. Jeżeli KGHM chce być znaczącym producentem miedzi na świecie, musi się otworzyć na inwestycje zagraniczne, musi myśleć o przyszłości.

Zarządowi KGHM udało się zrestrukturyzować zadłużenie o wartości około 800 mln zł. Co z resztą zobowiązań krótkoterminowych, których wartość przekracza 1 mld zł?

Prowadzimy rozmowy z bankami w sprawie wydłużenia spłat niektórych kredytów. Wydaje się, że wszystko jest na dobrej drodze. Gdy przejdziemy na kredyty średnioterminowe, przewidziane na okres 3-7 lat, pomyślimy o emisji obligacji długoterminowych. W przypadku zakończenia tego roku przyzwoitym zyskiem i rozstrzygnięcia spraw związanych z poszukiwaniem inwestora dla Telefonii Dialog, mamy szansę na otrzymanie stosunkowo dobrego ratingu.

Wierzy Pan, że do końca roku znajdzie się inwestor dla Dialogu?

Telefonia Dialog od strony technicznej jest nowoczesnym operatorem, ma duży potencjał rozwoju, poprawia swoje wyniki. Za pół roku może wykazać zysk operacyjny. Mamy podpisany list intencyjny z partnerem, którego można uznać za strategicznego. Dwaj inni rozważani to inwestorzy pasywni. Inwestorzy Telefonii Dialog czekają również na to, jak rozwinie się projekt powołania Krajowej Grupy Telekomunikacyjnej. Pewnie KGT szybko zainteresują się inwestorzy branżowi. Możemy więc sprzedać część akcji Dialogu inwestorowi lub, na przykład, wnieść spółkę do KGT i dopiero wtedy rozważać zmniejszenie zaangażowania w tym podmiocie. Jeżeli do KGT przyłączyłaby się także Netia i El-Net, to firma miałaby około 1 mln abonentów. Przy takiej skali zupełnie inaczej pozyskuje się inwestora.

Reklama
Reklama

Czy KGHM planuje sprzedać udziały w Polkomtelu?

Nie widzimy takiej potrzeby. Jest to bardzo dobra inwestycja. Chcemy, aby Polkomtel zyskiwał na wartości, mamy w nim 19,6% udziałów i wcale nie zamierzamy ich sprzedawać.

Czy rozmawiał Pan z ministrem skarbu Wiesławem Kaczmarkiem o dalszej prywatyzacji KGHM?

Nie rozmawialiśmy na ten temat. Przy obecnych cenach miedzi, kursie akcji na poziomie 12 zł, resort skarbu nie zdecyduje się na sprzedaż udziałów w KGHM. Wiele wskazuje na to, że cena walorów Polskiej Miedzi za rok może być dwa razy wyższa. Zwłaszcza gdy ożywi się gospodarka amerykańska, wzrośnie popyt na miedź, podniosą się ceny, a my poprawimy nasze wyniki gospodarcze.

Na świecie koncerny surowcowe nawiązują ze sobą współpracę, wymieniają się pakietami akcji. W przyszłości Skarb Państwa mógłby zrobić to samo z częścią naszych walorów. Można sobie wyobrazić, że np. za 10% akcji KGHM otrzymalibyśmy dostęp do jakiegoś złoża, np. kopalni w Chile.

Reklama
Reklama
Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama