- W czwartek podpisano akt notarialny powołania nowej spółki - poinformował na
konferencji prasowej Wojciech Siemionek, pełnomocnik wojewody podlaskiego do spraw prywatyzacji przedsiębiorstwa. Aportem Skarbu Państwa jest majątek tej firmy, wyceniony na 6 mln zł. PMB jest poważnie zadłużone, jego zobowiązania sięgają 50 mln zł, z czego 30 mln zł to zadłużenie wobec banków. Ponad 55% akcji w nowej spółce ma firma BOS SA, która zobowiązała się do wpłacenia w ciągu tygodnia od dnia zawiązania spółki 10 mln zł na jej potrzeby. Pieniądze będą przeznaczone przede wszystkim na najpilniejsze zobowiązania zakładu.
Skarb Państwa objął 33,34% akcji. Pozostałe przypadły spółce Podlaskie Przedsiębiorstwo Mięsne, którą założyli pracownicy i dostawcy PMB. Ma ona wnieść do spółki 2 mln zł. Akcjonariusze prywatni zobowiązali się zainwestować w zakładzie 3 mln zł w ciągu trzech lat.
Nowa spółka przejęła całą, liczącą ok. 1,3 tys. osób, załogę PMB. Pakiet socjalny zakłada, że w pierwszym roku działalności nie będzie zwolnień, w trzech kolejnych - pracę straci najwyżej po 50 osób rocznie. Prezes firmy Zbigniew Rusa zapowiedział, że firma utrzyma dotychczasowy profil działalności. Zamierza zwiększyć skup i handel surowym mięsem, rozszerzyć przetwórstwo i zająć się także produkcją karmy dla zwierząt. Według Z. Rusy, nowa spółka nie będzie za wszelką cenę walczyć o rynki wschodnie. Prezes powiedział, że "zerowy wynik finansowy" ma zapewnić firmie sprzedaż krajowa. Ponieważ PMB ma wszystkie wymagane certyfikaty jakości, w przyszłości zamierza rozwinąć sprzedaż w krajach Unii Europejskiej, do których eksport jest na razie śladowy.
Białostockie zakłady były uznawane za największe, niesprywatyzowane jeszcze państwowe przedsiębiorstwo tej branży. Już poprzedni wojewoda rozpoczął w 2000 roku proces ich prywatyzacji, by zapewnić kapitał na bieżącą działalność.