Sama zasada nie jest nowa, przejęto ją z prawa cywilnego, ale ekspertów niepokoją towarzyszące jej zapisy, jakie wprowadzono do ordynacji. Według nich, organy skarbowe będą mogły pominąć tzw. skutki czynności prawnej, jeśli udowodnią, że jej celem było tylko obniżenie zobowiązań podatkowych. Na dodatek, Sejm dał możliwość fiskusowi oceniania "rezultatów gospodarczych" umów. Jeśli urzędnicy stwierdzą, że ten rezultat jest taki, jaki mógłby być przy zastosowaniu innej "czynności prawnej" - czyli np. mniej opłacalnej podatkowo - to będzie mógł obciążyć podatnika według zasad obowiązujących dla tej właśnie "czynności". W ten sposób posłowie rozwinęli zapis, który był w projekcie rządowym.
- W gruncie rzeczy sprowadza się to do umożliwienia aparatowi skarbowemu oceniania efektów działalności gospodarczej firm. Nie można wymagać od przedsiębiorstw, żeby nie starały się unikać obciążeń fiskalnych zgodnie z prawem - mówi Jeremi Mordasewicz, ekspert Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych.
Senatorowie zdecydowali się poprawić zapis, który umożliwiał urzędnikom rozpoczęcie w niektórych przypadkach kontroli tylko po okazaniu dowodu osobistego. Jeśli poprawka przejdzie w Sejmie, kontrolerzy będą musieli przynajmniej pokazać legitymację.
Ordynacja wprowadza też kilka przepisów, które mają usprawnić kontakty podatników z urzędami. Jednym z nich jest umożliwienie składania deklaracji podatkowych w formie elektronicznej. Inny to przyjęcie zasady, że urzędowa interpretacja prawa nie może szkodzić podatnikowi. - Ta nowelizacja rzeczywiście zmieniła kilka złych punktów, ale nadal pozostawiła wiele niejasności - ocenia Robert Gwiazdowski z Centrum im. Adama Smitha.