Reklama

Najpierw negocjują

Udział kredytów trudno ściągalnych w portfelach polskich banków rośnie bardzo szybko i sięga już 20%. Większość z tego to zadłużenie przedsiębiorstw. Zdarza się jednak, że i osoby prywatne przestają spłacać swoje raty. Zdaniem przedstawicieli banków, największy błąd, jaki może w takiej sytuacji popełnić klient, to ukrywanie swoich kłopotów.

Publikacja: 13.08.2002 09:49

Problemy ze spłatą kredytu mogą przydarzyć się każdemu. W chwili podpisywania umowy z bankiem nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jak potoczy się nasza kariera zawodowa, szczególnie jeżeli zaciągamy kredyt na okres kilkunastu czy kilkudziesięciu lat. Może się przecież zdarzyć, że stracimy pracę albo zachorujemy i przestanie nam wystarczać pieniędzy na regulowanie naszych zobowiązań. W przypadku kredytów zaciąganych przez osoby prywatne bank ma bardzo dużo możliwości wyegzekwowania swoich pieniędzy. Warto też pamiętać, że nie musi się on spieszyć, a odsetki karne będą rosły. - W przypadku gdy osoba fizyczna ma problemy ze spłatą kredytu, pierwszym krokiem, jaki zawsze robimy, jest nawiązanie kontaktu z takim klientem i znalezienie z nim wspólnie akceptowalnego dla obu stron rozwiązania - powiedział nam Sebastian Łuczak z banku Pekao SA.

Z tego powodu bardzo ważne jest, aby kredytobiorca nie ukrywał się przed bankiem. - Jeżeli klient wykaże dobrą wolę i sam nas powiadomi, że nie może spłacić następnej raty, nim wymówimy mu umowę kredytową jesteśmy w stanie negocjować i pomóc mu w przezwyciężeniu trudności - mówi Edyta Bracik z ING Banku Śląskiego. Bank może np. zaproponować kilkumiesięczną karencję w spłacie. Inne wyjście to przedłużenie okresu spłaty kredytu, dzięki czemu miesięczna rata staje się mniejsza i łatwiej sobie z nią poradzić. Bank może też zaaprobować rozwiązanie polegające na okresowym zamrożeniu spłaty kapitału, a obowiązkiem klienta pozostanie terminowe regulowanie samych odsetek. Trzeba pamiętać, że bankowi nie zależy na tym, aby od razu zerwać umowę i żądać natychmiastowej spłaty całego zadłużenia. Wówczas bowiem musi on zaliczyć taki kredyt do trudno ściągalnych i utworzyć na niego rezerwy, co pogarsza wynik finansowy instytucji.

Komornik to ostateczność

Zdarza się jednak, że klient nie chce z bankiem współpracować albo nie realizuje zaakceptowanego porozumienia. Wówczas umowa jest wypowiadana, a swoje należności bank próbuje egzekwować z zabezpieczeń. Dalszy tok sprawy zależy od rodzaju zastosowanego w umowie zabezpieczenia. Jeżeli kredyt poręczyli żyranci, bank zwraca się do nich z poleceniem natychmiastowej spłaty całości zadłużenia. Żyrant może oczywiście wnosić o rozłożenie go na raty, dzięki czemu łatwiej jest mu sobie z tym poradzić. Z kolei jeżeli kredyt jest zabezpieczony majątkiem, np. samochodem czy nieruchomością, bank będzie chciał ów majątek przejąć i sprzedać. - W ostateczności, gdy już wszystkie inne możliwości zostały wyczerpane, zgłaszamy dług do egzekucji komorniczej. Tak może się zdarzyć w przypadku gdy zabezpieczenie jest nierealizowalne, które występuje np. przy liniach kredytowych w rachunku osobistym - mówi S. Łuczak.

Pierwszym krokiem, jaki wykonuje komornik jest ustalenie źródeł dochodu kredytobiorcy. Jeżeli jest to wykonalne, tzn. zadłużona osoba ma jakiekolwiek dochody, komornik przejmuje ich część, np. połowę pensji co miesiąc zabiera na poczet spłaty kredytu. Gorzej, jeżeli kredytobiorca pracy nie ma. Wtedy jakikolwiek majątek jest przejmowany i licytowany. W skrajnych przypadkach sprzedaje się dług, dzięki czemu bank odzyskuje choćby część swoich pieniędzy. Jeżeli natomiast i to się nie uda, bank wpisuje dług w ciężar kosztów. Tak może się zdarzyć w przypadku gdy dług się przedawni, a okres przedawnienia wynosi trzy lata.

Reklama
Reklama

Recepta na trudne kredyty

Trudna sytuacja na rynku pracy sprawiła, że banki starają się znaleźć sposób na ograniczenie ryzyka występującego przy udzielaniu kredytu w okresie rosnącego bezrobocia. Jednym z takich rozwiązań jest polisa od utraty pracy dołączana do kredytu. Niestety, takich ofert jest niezwykle mało. Jedną z nich ma Opel Bank Polska. - Klient, zaciągając u nas kredyt na auto, może dokupić polisę, która gwarantuje mu, że przez 6 miesięcy na wypadek utraty pracy nie musi spłacać rat - mówi Marek Dwornik z Opel Bank Polska. .Owe 6 miesięcy to czas, jaki klient ma na znalezienie nowej pracy lub sprzedaż samochodu. Składka w przypadku kredytu w wysokości 10 tys. zł zaciągniętego na pięć lat wynosi jednorazowo ok. 650 zł.

Aby skorzystać z możliwości przejęcia przez towarzystwo ubezpieczeniowe spłaty kredytu, trzeba jednak okazać zaświadczenie z urzędu pracy o braku zatrudnienia

O wprowadzeniu do swojej oferty podobnego produktu myślą także inne banki. - W tej chwili opracowujemy polisę od bezrobocia, która będzie oferowana opcjonalnie do każdego kredytu. Liczymy jednak, że zainteresują się nią przede wszystkim klienci zaciągający kredyty na zakup nieruchomości - powiedziała nam Alicja Sarzyńska z Banku Zachodniego WBK.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama