Piątkowa sesja zapowiadała się na niezwykle nudną. Niska zmienność i mały obrót - tego można się było spodziewać. Kto jednak pozostał na rynku i nie skorzystał z kolejnego długiego weekendu w tym roku, mógł się miło rozczarować. Wprawdzie obroty nie były największe, ale i tak wartością przekraczały te, które zwykle w takich dniach były odnotowywane. Także zmienność cen mogła zadowolić graczy.

Początek sesji był optymistyczny za sprawą środowego wyskoku w USA, odreagowanego w czwartek jedynie niewielkim spadkiem. W piątek kontynuowaliśmy korektę trendu spadkowego. Notowania rozpoczęły się nad środowym zamknięciem. Wzrost został zatrzymany dopiero na poziomie oporu, na linii trendu. Jest to linia równoległa do tej opartej na dwóch ostatnich poważniejszych dołkach (26 lipca i 6 sierpnia) i wyznaczona przez dwa szczyty (z 26 i 31 lipca). Dzięki temu powstał kanał wzrostowy, który obecnie wyznacza tempo zwyżki. Powrotem do trendu spadkowego będzie przebicie przez wykres cen kontraktów linii będącej dolnym ograniczeniem kanału. Obecnie znajduje się ona w okolicy 1050 pkt.

Tempo wzrostu, jakie jest przez kanał wyznaczone, nie jest zbyt duże. Zważywszy, że wzrostów z prawdziwego zdarzenia już dawno nie było, niewykluczone że byki będą próbowały wybić się z kanału górą w celu przyspieszenia ruchu. Gdyby do tego doszło, można by sądzić, że opór na 1120 pkt., który jest już tak blisko, nie będzie końcem wzrostów. Czy takie przyspieszenie będzie miało miejsce? Na to pytanie pomoże odpowiedzieć inna linia, nieco "szybsza", która biegnie teraz w okolicy średniej kroczącej. Jeśli ona się utrzyma, będzie to sygnał wzrastającej siły rynku, a to z kolei dawałoby szansę na wybicie górą z kanału.