Brak zwiększonej podaży nie jest na pewno zaskoczeniem. Operacja wprowadzenia akcji serii C do obrotu giełdowego nie wiąże się bowiem, według zapewnień przedstawicieli Dębicy, z chęcią handlowania tymi papierami przez Goodyeara. Także w otrzymaniu w ubiegłym tygodniu zgody Komisji Papierów Wartościowych przez Goodyear SA (z siedzibą w Luksemburgu) na przekroczenie 50% głosów w Dębicy nie należy doszukiwać się sensacji. Chodzi wyłącznie o zmianę struktury udziałów w spółce zależnej w ramach całej grupy kapitałowej amerykańskiego koncernu (dotychczas akcjami Dębicy dysponował Goodyear France). - Jest to działanie, mające na celu uporządkowanie sytuacji prawnej - mówi Jacek Szklarek, rzecznik prasowy Dębicy.
Niemniej jednak część analityków uważa, że Goodyear może przy okazji próbować zwiększyć swój udziały w polskiej spółce oponiarskiej. Od dawna mówi się bowiem, że koncern ma dodatkowo zaparkowane w małych pakietach łącznie około 20% walorów (oficjalnie posiada 59,9% akcji), choć jego przedstawiciele temu zaprzeczają.
Podobnie tę kwestię odbiera rynek. Krążące od dłuższego czasu pogłoski o możliwości zwiększenia udziałów przez Goodyeara, a nawet ogłoszenia wezwania w celu wycofania walorów Dębicy z obrotu wpływają pozytywnie na wycenę akcji. W ciągu ostatnich 12 miesięcy kurs wzrósł bowiem z 27 zł, do 41,50 zł. - Poza spekulacjami, na kurs coraz silniej oddziałuje dobra kondycja ekonomiczna Dębicy, czego potwierdzeniem są tegoroczne wyniki finansowe - tłumaczy Radek Biadoń, analityk branży oponiarskiej w BDM PKO BP. Po dwóch kwartałach br. producent opon notuje 509 mln zł przychodów ze sprzedaży, 44,7 mln zł zysku operacyjnego i 36,1 mln zł zysku netto. Według zapewnień Zdzisława Chabowskiego, prezesa Dębicy, tegoroczny zysk netto powinien być wyższy niż w 2000 r., kiedy spółka zarobiła 47 mln zł.