- Ryzyko utraty 80 mln zł znacznie wzrosło - powiedział Marek Cywiński, dyrektor biura strategii Stalexportu. Kwotę tę ARL miała spłacać Stalexportowi w ratach w zamian za przekazane jej udziały w Hucie Ostrowiec. Z powodu zawiązanej rezerwy na 80 mln zł, strata netto giełdowej firmy po dwóch kwartałach wyniosła 82,5 mln zł.

Zamieszanie wokół kontrolowanej kiedyś przez Stalexport Huty Ostrowiec jest bardzo duże. W sprawę szybkiego ogłoszenia upadłości, a następnie wydzierżawienia w równie ekspresowym tempie jej majątku zaangażowane jest już Ministerstwo Sprawiedliwości, Ministerstwo Gospodarki, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Prokuratura Okręgowa w Kielcach. - Ludzie, którzy działają w Hucie Ostrowiec, najwyraźniej nie boją się nikogo. Podejmują decyzje na pograniczu prawa, a nawet wbrew prawu. Stąd nasze obawy, że zanim wierzyciele dojdą do głosu, majątek huty utraci swoją wartość - podkreśla Marek Cywiński. - Już sam fakt, że wydzierżawiono go za miesięczny czynsz nie pokrywający nawet 25% wartości amortyzacji, a okres wypowiedzenia tej umowy wynosi 6 miesięcy, pokazuje, jak postępowanie to jest niezgodne z interesem wierzycieli - dodaje.

Do wydzierżawienia majątku upadłej huty doszło bez konsultacji z wierzycielami. Mimo nalegań, syndyk nie zdecydował się nawet na powołanie rady wierzycieli. Nie zastosował się też do prośby Ministerstwa Gospodarki o wstrzymanie się z wydzierżawieniem majątku. Takim rozwiązaniem zainteresowane były duże podmioty, m.in. Polskie Huty Stali. Majątek przekazano niewielkiej spółce ze szwajcarskim kapitałem, której szefem został Tomasz Ćwierz - były prezes huty.

Nadzieją Stalexportu na odzyskanie pieniędzy jest obecnie przewidziany w umowie sprzedaży huty zastaw na gminnych udziałach spółek komunalnych (Gmina Ostrowiec Świętokrzyski jest właścicielem Agencji Rozwoju Lokalnego): Ostrowieckim Towarzystwie Budownictwa Społecznego, Miejskim Przedsiębiorstwie Komunikacji i Miejskich Wodociągach i Kanalizacji.