Wczorajsza sesja zamazała niemiłe wspomnienia po poniedziałkowym marazmie. Zmienność ponownie wróciła do poziomów, które umożliwiają zarobek w czasie sesji. Jednak nie tylko z tego względu sesja ta była taka atrakcyjna.

Od rana rynek kontynuował wykreślanie korekty - chorągiewki. Po nieudanym ataku na opór zaczęły pojawiać się obawy, że może jednak byki nie będą tak silne i zamiast wybicia górą, nastąpi wyrysowanie podwójnego szczytu i spadki. Obawy okazały się płonne - kursy nie spadały i wykres skonsolidował się tuż pod oporem na 1144 pkt. O 14.30 opublikowano pierwsze tego dnia dane w USA (zamówienia na dobra trwałego użytku). Okazały się bardzo dobre i ceny wyskoczyły, popychane w górę ustawionymi stopami. Nastąpiło wybicie z chorągiewki. Zakres wzrostu, według teorii, powinien odpowiadać skali poprzedniej zwyżki, a to daje zasięg do ok. 1190-1200 pkt.

Rynek szybko rósł, zaliczając nowe rekordy. W końcówce trend nieco przyhamował. Ostatnia transakcja przed fixingiem była już 7 pkt. poniżej maksimum sesji. Fixing zabrał kolejne 11 pkt., za sprawą drugiej porcji danych z USA - tym razem o wiele gorszych od prognoz (wskaźnik zaufania konsumentów). W efekcie, w ciągu jednej sesji mamy silny wzrost i dość głęboką jego korektę. Mimo to szanse na dojście do poziomów wynikających z teorii nadal istnieją. W tej chwili pierwszym poważniejszym wsparciem jest obszar wspomnianej chorągiewki, z jej minimum na 1118 pkt. Póki ceny znajdują się nad tym poziomem, można być optymistą. Za wsparcie można też uznać średnią kroczącą, która aktualnie rośnie i dziś wyjdzie ponad poziom minimum chorągiewki. Przebicie średniej może być dobrym sygnałem ostrzegawczym. O tym, który wariant będzie obowiązujący, zadecyduje dzisiejsza decyzja RPP, a właściwie reakcja rynku na nią.