- Firma jest w dobrej kondycji - powiedział Jan Rurański, prezes Wydawnictw

Szkolnych i Pedagogicznych. Firmy uczestniczące w procesie prywatyzacyjnym wydawnictwa zakończyły właśnie badanie jego kondycji finansowo-prawnej. Do 13 września muszą złożyć w Ministerstwie Skarbu wiążące oferty. Zdaniem prezesa Rurańskiego, proces prywatyzacyjny może zakończyć się jeszcze w tym roku. Nie podjął się on jednak oceny oferentów, którzy znaleźli się na krótkiej liście resortu skarbu. Nieoficjalnie wiadomo, że są to Agora, Muza i MAC Edukacja. - Każdy byłby równie dobrym inwestorem dla WSiP. Każdy ma złe i dobre strony. Za wcześnie jest jednak, aby o nich mówić - stwierdził prezes.

Poprzedni zarząd prywatyzowanej firmy zapowiedział na początku tego roku, że zarówno przychody ze sprzedaży, jak i wynik netto, wzrosną o 10% w porównaniu z rokiem ubiegłym. WSiP odnotował wtedy 197,3 mln zł przychodów i 17,2 mln zł zysku netto. Zdaniem prezesa Rurańskiego, w tym roku wyniki WSiP będą zbliżone do ubiegłorocznych. - O ile uda się przekroczyć ten poziom, okaże się na koniec września. Do tego czasu będzie wiadomo, zakup jakich podręczników zaleciły uczniom licea - uzupełnił.

Wakacje to gorący okres dla wydawców podręczników, którzy w tym czasie notują najwyższe obroty. Swoje podręczniki WSiP dystrybuuje za pośrednictwem przedstawicieli handlowych (52), agencyjnych księgarni (60) i hurtowni (15). Największy udział w obrotach wydawnictwa ma tradycyjny system hurtowo-księgarski. To właśnie jego regres powoduje, że wyniki WSiP nie wzrosną o tyle, ile przewidywano. Do czynników negatywnie oddziałujących na sprzedaż zalicza się również wtórny obrót podręcznikami. - Jest on coraz bardziej widoczny. Nie dysponujemy jednak dokładnymi badaniami - powiedział Grzegorz Bartosiewicz, dyrektor handlowy WSiP.