Z danych MG wynika, że ok. 25% eksportu do Szwecji to właśnie statki i łodzie. Kolejne 23% to różnego rodzaju maszyny i urządzenia, a prawie 13% to meble. Poza tym, zdaniem G. Gójskiej-Gduli, znaczny wzrost sprzedaży do Szwecji był już widoczny w roku ubiegłym.
W Rosji jest nieco inaczej
Na drugim miejscu pod względem tempa wzrostu eksportu była w I półroczu 2002 r. Rosja. Wzrost przekraczał 36-37% (w zależności od tego, czy liczyć go w dolarach, czy w złotych). Tutaj najszybciej rosła również sprzedaż statków i pojazdów (zarówno ciężarowych, jak i osobowych) oraz produktów roślinnych, np. ziemniaków czy kapusty - w obu tych kategoriach wzrost w stosunku do pierwszego półrocza przekraczał 100%. Szybko też rośnie sprzedaż wyrobów chemicznych, włókienniczych i metalowych. Nie jest to jednak powrót na rosyjski rynek tych towarów, które sprzedawaliśmy tam w dużych ilościach przed kryzysem rosyjskim w 1998 roku.
Sokołów - największa polska spółka mięsna - na razie nie odczuwa znaczącej poprawy wzrostu eksportu na Wschód. - W połowie 1998 r. nasza sprzedaż zagraniczna stanowiła ponad 30% przychodów, a największy w niej udział miała Rosja. Choć od kryzysu w tym kraju minęły już 4 lata, spółki mięsne mają cięgle problem z odbudową rynku wschodniego. Obecnie największym partnerem Sokołowa, jeśli chodzi o eksport, jest Unia Europejska. Liczymy jednak, że Rosja za jakiś czas ponownie będzie dużym odbiorcą naszych produktów - powiedział Jerzy Majchrzak, dyrektor biura spółki.
Przed kryzysem rosyjskim rynki wschodnie były znaczącym źródłem przychodów spółek meblarskich. Od jakiegoś czasu próbują one tam powrócić. Napotykają jednak bariery celne. W Rosji w przypadku mebli podatek importowy naliczany jest od wagi, a nie od ceny towaru. Tym samym relatywnie tańsze od zachodnich polskie meble stają się mniej konkurencyjne. - Cła rzeczywiście ograniczają możliwości eksportowe do Rosji. Staramy się jednak zwiększać tam sprzedaż z naszej fabryki na Ukrainie - powiedział Andrzej Korzeb, dyrektor finansowy Forte.Jednak niektóre spółki giełdowe radzą sobie w Rosji całkiem nieźle. Wzrost eksportu ogółem, w tym do Rosji, odnotowuje m.in. Mieszko, jeden z większych krajowych producentów słodyczy. - W I półroczu tego roku nasza sprzedaż zagraniczna wyniosła 11 mln zł. Była o 80% wyższa niż w 2001 r. Eksport do Rosji stanowi około 15% sprzedaży zagranicznej. Rośnie już od prawie roku i spodziewam się, że ta tendencja dalej się utrzyma - powiedział Tomasz Gajdziński, prezes Mieszka. Giełdowa spółka rozlicza eksport do Rosji w euro. - W ostatnim czasie pomógł nam trochę kurs tej waluty - dodał prezes T. Gajdziński. Twierdzi, że Mieszko nie ma problemów z należnościami. Firma stosuje przedpłaty i część kontraktów tzw. rosyjskich ma ubezpieczonych.
Wprawdzie niektóre spółki wskazują, że osłabienie złotego nieco im pomaga w kontaktach handlowych z Rosją, ale - według danych Ministerstwa Gospodarki - przyspieszenie eksportu, podobnie jak to było w przypadku Szwecji, nie zaczęło się w tym roku.