Reklama

Stop dla systemu

Czasem zdarzają się serie nietrafionych transakcji, w czasie których linia kapitału obsuwa się. Wielkość tego obsunięcia (drawdown) jest jednym z głównych wyznaczników podejmowanego ryzyka, a więc i wielkości zajmowanej pozycji.

Publikacja: 04.09.2002 09:27

Dokładne określenie maksymalnego obsunięcia kapitału nie jest możliwe. Można oprzeć się na maksymalnej wartości zaobserwowanej w czasie testów, ale przecież i to nie daje nam pewności, że za którymś razem obsunięcie nie będzie większe. Sprawa jest o tyle ważna, że biorąc pod uwagę jego wielkość, określamy, ile pieniędzy faktycznie jesteśmy w stanie zaryzykować. Spójrzmy na wykres 1. Przedstawia wykres linii kapitału prostego systemu (Inertia i jej średnia). System stworzony został już prawie dwa lata temu, ale i teraz daje całkiem dobre wyniki (ostatnie spadki rynku to nowe maksima na linii kapitału). Jednak miał także słabsze okresy. Właśnie jeden z nich jest pokazany na rysunku. Jak widać, mimo że całkowite wyniki systemu są do zaakceptowania, to jednak zdarzają się okresy, gdy kapitał narażony jest na poważne uszczerbki.

Przetestuj na innym rynku

Trzeba też pamiętać, że im większa strata, tym dłużej przyjdzie nam ją odrabiać. Sprawa dotyczy każdego systemu, bo żadna metoda nie jest uniwersalna i dobra na każdą sytuację rynkową. Najprostszym sposobem sprawdzenia, czego możemy się spodziewać, jest test systemu na rynkach innych niż ten, na którym aktualnie operujemy. To sprawia, że zupełnie inaczej podchodzimy do naszych oczekiwań odnośnie przyszłych wyników.

Oczywiście, zawsze istnieje możliwość pracy nad wygładzaniem linii kapitału. Inwestorzy podejmują wiele działań, by zmniejszyć obsunięcia. Celem jest oczywiście zmniejszenie ryzyka strat wynikłych z niedopasowania systemu. Te próby, niestety, nie dają nadal żadnej gwarancji, że w przyszłości unikniemy większego obsunięcia. Są jednak sposoby, by próbować ustrzec się negatywnych następstw nieprzewidzianych wypadków, z którymi system może sobie nie dać rady.

Stop na linii kapitału

Reklama
Reklama

Powszechnie znane i używane są zlecenia "stop". Ich zadaniem jest ustrzeżenie inwestora przed skutkami złych pojedynczych transakcji. Gdy wchodzimy na rynek, a ten nie idzie w kierunku przez nas oczekiwanym, nie pozwalamy, by strata się powiększała, lecz zamykamy pozycję. Czekamy na kolejny sygnał systemu, a gdy ten nadejdzie, ponownie otwieramy pozycję. Problem w tym, że i tym razem system może się mylić. Znowu zadziała "stop". Seria takich transakcji sprawia, że na linii kapitału rysuje się wspominane obsunięcie (drawdown). Nie wiadomo, jak będzie duże, czyli jak długo system będzie nam podawał błędne sygnały.

Mam propozycję: gdy rynek zachowuje się w sposób, który nie jest dobrze odczytywany przez nasz system, przerwijmy inwestycje sygnalizowane przez niego. Zastosujmy "stopa" na systemie. Przestańmy słuchać jego zaleceń, gdy linia kapitału spadnie o zadaną przez nas wartość. Jeśli, w wyniku błędnych sygnałów, od swojego ostatniego szczytu linia kapitału obniży się np. o 200 pkt, zamykamy aktualną pozycję i czekamy, aż system ponownie będzie zarabiać. Poprawne sygnały systemu to oznaka, że ponownie zsynchronizował się on z rynkiem i inwestycje według jego wskazań mogą przynieść dobre efekty.

Ile czekać?

Pojawia się pytanie, jak długo system ma zarabiać, by można mu było ponownie zaufać? Uważam, że nie należy czekać tyle samo, co w przypadku momentu wycofania się. Linia kapitału w założeniu wykres 1 - ma być rosnąca, a więc można szybciej reagować na jej wzrosty. Wydaje mi się, że już połowa "ucieczkowej" zmiany wystarcza. W naszym przykładzie powracamy do systemu, gdy ten od ostatniego dołka linii kapitału zdoła zarobić 100 pkt. Obie sytuacje są przedstawione na rysunku 2. Linia kapitału przebija od góry linię ruchomego stopu w odległości 150 pkt. od ostatniego szczytu. Gdy to się stanie, przestajemy reagować na wskazania systemu, co jak widać się opłaciło, gdyż uchroniło kapitał przed większą stratą. Wracamy na rynek, gdy linia stopu zostanie przebita od dołu. Jej odległość od dołka wynosiła 150 pkt.Jak zawsze, są wady

Jednym z ważniejszych elementów jest odpowiednie dopasowanie wielkości stopa, by za wcześnie się nie uruchamiał. Należy uniknąć sytuacji, w której po zbyt szybkim wyjściu z rynku, nastąpi zbyt szybki na niego powrót, który sprawi, że będziemy na własnym portfelu doświadczać złych dni naszego systemu. Pamiętajmy, że nie jest to zwykły stop, lecz "stop na systemie". Nie powinien wyłapywać małych wahań linii kapitału. My nie staramy się reagować na błędne transakcje, lecz na ich serie.

Po drugie, ta metoda nie gwarantuje nam poprawy wyników posługiwania się systemem. Praktyka wskazuje, że takie podejście zdaje egzamin, ale oczywiście zdarzają się sytuacje, że w momencie gdy rezygnujemy z systemu, ten zaczyna znowu zarabiać. Nie o wynik jednak tu chodzi. Przesłanką do stosowania stopa na linii kapitału jest przecież zmniejszenie ryzyka dużych strat w wyniku utraty synchronizacji systemu z rynkiem. Stop pomoże nam w określaniu podejmowanego ryzyka. Wiedząc, że możemy stracić jedynie określoną kwotę, łatwiej nam podejmować decyzje.

Reklama
Reklama

Mimo tych niedogodności, stop na linii kapitału jest ciekawym rozwiązaniem. Można oczywiście jeszcze nad nim popracować. Zamiast stałej wartości można użyć krotności aktualnej zmienności cen.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama