Do tej pory fundusze emerytalne mogły inwestować jedynie w publiczne listy zastawne. Takich nie było - banki hipoteczne na razie wypuszczały papiery o stosunkowo niewielkiej wartości, a w takim przypadku koszty utrzymywania tych emisji w obrocie publicznym są zbyt wysokie. Resort pracy przy okazji nowelizacji ustawy o OFE postanowił to zmienić - i w projekcie zezwolił, aby fundusze kupowały także listy niepubliczne.
Czy to oznacza, że banki hipoteczne przestaną się interesować notowaniem tych papierów np. na giełdzie czy CeTO?
- W przyszłości, jeśli rynek kredytów hipotecznych się rozwinie, to notowanie listów zastawnych będzie mieć sens - powiedział Robert Dąbek, dyrektor departamentu skarbu w HypoVereinsbank Bank Hipoteczny. - To jest kwestia zbudowania odpowiednio dużych, zabezpieczonych portfeli kredytowych.
Tymczasem szybki przyrost wartości kredytów utrudniają bankom hipotecznym instytucje uniwersalne, które też mają w swojej ofercie takie pożyczki. A ponieważ jest to bardzo bezpieczna i dochodowa dziedzina bankowości, to przy mizerii na rynku innych kredytów banki uniwersalne nie chcą oddawać pola hipotecznym.
Jednak, według Pawła Łopuszyńskiego, dyrektora departamentu skarbu w Reinhyp-BRE, wprowadzenie listów zastawnych do obrotu publicznego jest konieczne.