ABM przepytał menedżerów i księgowych ponad 200 firm z "pięćsetki" tygodnika "Polityka". O tym, że szara strefa to w ich segmencie naprawdę duży problem, jest przekonanych zaledwie 3,5% z nich. Odwrotnie jest w przypadku małych przedsiębiorstw, gdzie niemal co czwarte jest przekonane, że szara strefa generuje jedną trzecią obrotu w ich segmencie. W sumie, jak mówi Paweł Karpiński, który kierował badaniami, skala problemu jest bardzo duża. Jego zdaniem roczna wartość sprzedaży firm w nierejestrowanym obrocie to 200 mld zł. To ostrożne szacunki, dodaje dr Karpiński.

- Szara strefa rozwijała się w latach 1999-2001 głównie dzięki większym obciążeniom podatkowym i ogólnemu pogorszeniu koniunktury gospodarczej. Duża część firm stanęła wówczas przed dylematem: zbankrutować albo uciec w nierejestrowany obrót. Najczęściej wybierały to drugie rozwiązanie - ocenia Paweł Karpiński.

Większość dużych przedsiębiorstw (62%) spodziewa się poprawy koniunktury w ciągu najbliższych 3 lat, jednak uważa, że raczej nie stanie się to dzięki wprowadzeniu w życie pakietu antykryzysowego. Firmy są sceptyczne w ocenie tego programu. Ok. 57% z nich uważa, że umorzenie zaległości finansowych wobec Skarbu Państwa nie będzie miało wpływu na przezwyciężenie zjawisk kryzysowych. Lepiej oceniany jest kredyt podatkowy, choć tu głosy rozkładają się niemal po równo: 34% ankietowanych jest zdania, że może on być pomocny, 29% uważa przeciwnie. Najlepsze oceny zebrał pomysł restrukturyzacji należności z udziałem banków (52% "za") i zmiany w Kodeksie pracy (59-proc. poparcie).

- To zaskakujące wyniki. Nie potwierdza się teza, że zaległości wobec fiskusa są dla tego sektora szczególnie uciążliwe. W opinii przedsiębiorców dużo lepsze byłoby zmniejszenie obciążeń niż anulowanie zaległości. Widać też wyraźnie, że dla dużych firm sprawa relacji z bankami jest dużo ważniejsza od umorzeń i kredytów podatkowych - mówi P. Karpiński.