Busha - Colin Powell przyznał, że prezydent przedstawił mu dowody w pełni
uzasadniające atak. Można było tego samego oczekiwać na forum ONZ. Nic z
tego. Najlepiej przemówienie Busha podsumował Washington Post -
"Przemówienie pokazało z całą mocą, jak niewiele poważania ma Bush dla roli
ONZ". Dziennik podkreśla brak jakichkolwiek dowodów na to, że Saddam Husajn
kiedykolwiek współpracował z terrorystami, miał związek z 11 września, czy
usiłuje zbudować arsenał nuklearny, chemiczny lub biologiczny. Może nie są
to w tej chwili najważniejsze informacje dla giełdy, ale za chwilę takie
będą. Póki coIrak ma kilka tygodni na wpuszczenie inspektorów, ale ile razy
już to oglądaliśmy ? Wojna w opinii wielu specjalistów jest nieunikniona i
najbardziej prawdopodobny termin to początek przyszłego roku. Dla giełdy to
ważne nie tylko ze względów psychologicznych, ale także ze względu na
ogromne koszty całej operacji, oraz ewentualne ataki terrorystyczne, które
byłyby odpowiedzią Iraku, w co ze sporym strachem nie wątpię.
Nie dziwi więc, że w obliczu wystąpień obu Panów rynki po świątecznej
środzie szybko zanurkowały. To zresztą także efekt zbliżającej się fali
ostrzeżeń. Jak na razie reakcje inwestorów są bardzo nerwowe, co zapewne
jest zasługą przykrych doświadczeń z poprzednich kwartałów. Choć może to
trochę lepiej dla rynku, bo jeśli wszyscy mocno negatywnie nastawią sięent sprawił Lucent
ogłaszając wprost fatalne prognozy. Szeroki rynek w USA wcale tak nerwowo
nie zareagował na to, ale na przykładzie Eurolandu widać było, że ewentualne
obniżanie prognoz będzie mieć na nasz rynek spory wpływ, choćby tylko
dlatego, że odbywa się poza regularną sesją w USA. W przypadku ostrzeżenia
przed sesją rynek (tak jak przy Lucent) wpaść może w panikę nie znając
reakcji USA, natomiast przy ostrzeżeniu po zamknięciu notowań, nawet
najlepsza bycza sesja może dać w Europie negatywne nastroje. Zbliża się więc
trochę nerwowy okres.
Bardzo ciężko w tym okresie prognozować zachowanie rynku. Grać trzeba z dnia
na dzień, zdając sobie sprawę z możliwych sporych wahań. Im ostrzeżeń będzie
mniej, tym z każdym dniem powinno pojawiać się coraz więcej chętnych do
kupna. Na razie chętnych do kupna brakuje szczególnie wśród prezesów spółek.
Ci akurat, w przeciwieństwie do ich polskich kolegów, chyba najlepiej wiedzą
co się dzieje w spółkach i jakie są możliwości zysków w przyszłości.
Oczywiście często na konferencjach prasowych oblicze firmy przedstawia się w
nieco jaśniejszych kolorach, niż to jest naprawdę, ale ankiety o
koniunkturze gospodarczej, czy zachowaniu rynku akcji są z reguły bardzo
wiarygodne. Jeśli chodzi o perspektywy gospodarcze dla amerykańskiej
gospodarki, to pesymizm CFO osiągnął najwyższe wartości od grudnia zeszłego
roku, a przypomnę, że właśnie wtedy indeksy osiągały szczyty (czyli mieli
racje). Pogłębienie ówczesnego pesymizmu nie wróży obecnie dobrze dla akcji.
Perspektywy gospodarki, jako "niepokojące", lub "bardzo pesymistyczne",
widzi aż 58% ankietowanych, wobec tylko 19% w poprzednim kwartale.
Podkreślam, że nie powinno się odczytywać tego jako antywskaźniki, tak jak
jest to w przypadku wielu ankiet badających nastroje inwestorów. 16% CFO
oczekuje ożywienia w tym kwartale, 35% w pierwszej połowie przyszłego roku,
29% w drugiej połowie, a aż 20% nie oczekuje żadnej poprawy aż do 2004 roku.
Często pokazywałem już, że rynek jest wyceniany zdecydowanie za wysoko i
jeśli weźmiemy teraz choćby najpopularniejsze wskaźniki fundamentalne i
porównamy je do średniej historycznej, to widać wyraźnie, że inwestorzy
oczekują bardzo bardzo dynamicznego wzrostu zysków spółek. Tak tylko można
tłumaczyć obecną wycenę akcji. Problem jednak w tym, że CFO znający świetnie
swoje firmy, szans na wzrost zysków nie widzą. Zresztą to tylko jeden z
elementów, który zaczyna całą listę powodów przewartościowania, a kończy je
chociażby opisywany ostatnio mocny wzrost cen surowców, który przy
spadających cenach producentów musi przełożyć się na niższe zyski spółek.
Dalej więc nie widać w długim terminie podstaw pod optymizm, a zagrożeń jest
zdecydowanie więcej niż szans na dmuchanie kolejnej bańki na rynku akcji.
Jednak najbliższe tygodnie to zdecydowanie głównie emocje związane z
prognozami i wynikami spółek, oraz sytuacją polityczną wokół wojny z
Irakiem. Na wykresach do czasu pokonania szczytów ostatniej fali wzrostowej
widać same kłopoty i możliwość ponownego testowania lipcowych dołków.
Dow.gif Nasdaq.gif oraz SP500.gif Najgorzej wygląda właśnie szeroki rynek,
który jest o krok o dokończenia ulubionej niedźwiedziej formacji.
SP500_RGR.gif Natchnieniem mogą być właśnie "warningi".
A co na naszym rynku ? U nas wizja podwójnego dna, odwrócona RGR na wykresie
intra, oraz patriotyczna hossa umożliwiły testowanie dość ważnych oporów.
Wykres kontraktów nieco wypacza dość dziwne zachowanie bazy, więc większą
uwagę trzeba było zwracać na indeks. Baza bowiem mimo zaledwie kilku dni do
wygaśnięcia odbiegała ponad 20 pkt od poziomu indeksu, a w przypadku serii
grudniowej wartości te przekraczały nawet 3ak z procy i zatrzymały się na ostatnim z możliwych poziomów.
Indeks doszedł dokładnie w okolice oporu na 1115 pkt. Indeks_intra.gif ,
które jest jednocześnie ostatnim istotnym zniesieniem niedawnej fali
spadkowej Zniesienia_wig20.gif Przy ewentualnym wyjściu wyżej indeks miałby
otwartą drogę do ostatnich szczytów przy 1170 pkt. Na kontraktach tak wysoko
nie zaszliśmy Kontrakty_intra.gif i tutaj wzrost nie dotknął nawet luki i
zatrzymał się już na zniesieniu 50%. Zniesienie_kontrakty.gif Patrząc na
zniesienia w nieco dłuższym terminie, widać wyraźnie, że nawet podejście pod
szczyty w okolice 1170 pkt, byłoby jedynie korektą fali spadkowej.
Zniesienia.gif Co innego gdyby udało się wyjść wyżej. Wtedy mamy już
formację podwójnego dna z zasięgiem wzrostu w okolice 1300 pkt.
Kontrakty_dzienny.gif Indeks_dzienny.gif Patrząc na zyski spółek, oraz
perspektywy poprawy sytuacji zarówno samych firm, jak i otoczenia
gospodarczego, poziomy te pozostają na razie w sferze marzeń. Oczywiście nie
można wykluczyć, że nasz mały grajdołek opanowany przez fundusze podda się
po raz kolejny chciwości dużych graczy, i korzystając z występującej od 4
lat cykliczności w ustanawianiu dołka na przełomie września i października,
po raz kolejny skorzysta z tej naiwności fundując (od funduszy) nam mały
byczy rajd (tłumaczony na przykład UE ?).
Tak przy okazji, to ostatnie wydarzenia z Elektrimem powinny skłaniać
niektórych inwestorów, do zadania sobie pytania, ile dana spółka jest warta
? Dla niektórych nie ma to większego znaczenia i ja to w pełni rozumiem.
Ważne jest, by kupić taniej, sprzedać drożej. Obawiam się, że ta grupa
inwestorów/spekulantów na naszym rynku przeważa (nie kupująca firmy, bo jest
dobra, przynosi zyski, bo ma dobre perspektywy......tylko kupująca dlatego,
że akurat firma rośnie, choćby to było odbicie zdechłego kota). Zresztą
przecież nawet fundusze zachowują się momentami jak spekulanci, a tylko jak
przychodzi do tłumaczenia kiepskich wyników, to dopiero wtedy przywołują
wieloletnią perspektywę inwestycji. Ciekaw więc jestem, jakie byłoby
zamknięcie na końcowym fixingu, gdyby okazało się, że zamykamy giełdę na 3
lata i przez ten czas nie można sprzedawać akcji. Oczywiście sytuacja czysto
hipotetyczna, ale podejrzewam, że kurs wielu spółek wyglądałby podobnie do
Elektrimu
Na razie mamy jednak fundusze główkujące gdzie tu wcisnąć nadmiar pieniędzy
i optymistycznego ministra finansów. Optymizm przełożył się w tym tygodniu
na podniesienie prognozy wzrostu gospodarczego na przyszły rok z 3,1% do
3,5%. To nic, że analitycy ankietowani przez Reutersa obniżyli w tym samym
czasie prognozy PKB z 2,9% na 2,7% , MFW ocenia wzrost na 2,75% , CASE na
2,3%. Minister sam pewnie nie wierzy w taką prognozę, ale to oczywiście
zwiększa limit wydatków i chyba właśnie o to tutaj chodziło. Praktyka
powszechnie krytykowana i zapewne doprowadzi do braku obniżki stóp na
najbliższych posiedzeniu RPP. Rada zbiera się 24-25 września i do tej pory
opinie na temat ewentualnej obniżki były bardzo mocno podzielone.
Podejrzewam jednak, że takie zwiększenie wydatków i sztuczne utrzymanie
założonego wcześniej deficytu, powstrzyma, lub co najmniej przesunie decyzję
o obniżce. Pierwsze wypowiedzi członków RPP zdają się to potwierdzać. Sporo
zależy jeszcze od danych makro w tym tygodniu. W poniedziałek mamy inflację,
która po kolejnym drastycznym spadku cen żywności utrzyma się zapewne w
okolicach 1,3%. W środę natomiast opublikowane zostaną dane o dynamice i
cenach produkcji przemysłowej. Po ostatnich świetnych danych, inwestorzy
liczą na ich kontynuację, ale akurat w tym miesiącu nie byłbym wcale taki
skory do optymizmu. Na piątek natomie
przysłuchiwałbym się opinii RPP, bowiem właśnie to najprawdopodobniej
przesądzi o stopach.
Jeśli chodzi o wskaźniki, to nie widać na razie żadnych wyraźnych sygnałów,
więc analizę pominę. Stochastic.gif Ultimate.gif CCI.gif Price_ROC.gif
MACD.gif RSI.gif Trix.gif
Czas to jakoś zakończyć. Ta część najbardziej się nie spodoba, bo nie widzę
na razie kierunku, który możnaby bez strachu określić na najbliższy
tydzień/dwa. Wprawdzie rynek po obronie dołka zachowywał się całkiem
przyzwoicie, a sprawa ELE mocno ciążąca na rynkowej atmosferze, ma się coraz
bliżej ku końcowi, ale podstaw pod trwałe wzrosty szukać trzeba ze świecą.
Najlepszy scenariusz jaki rynki mogłyby w najbliższych dwóch tygodniach
zrealizować, to szybka przecena (np. po ostrzeżeniach dużych amerykańskich
firm) testująca dołki poniżej 1000 pkt., tak samo jak indeksy amerykańskie
przetestowałyby swoje lipcowe dołki. ( Dax.gif już to zrobił) Jeśli taki
scenariusz zrealizowałby się właśnie w tradycyjnym okresie dołków
wrześniowo/październikowych , to można pomyśleć wtedy o kupnie dłuższym niż
spekulacyjne kilka dni. Na obecnych poziomach, przed sezonem ostrzeżeń i
przy niekorzystnym wyglądzie wykresów, jest chyba jeszcze za wcześnie.
Zresztą jak uczy doświadczenie, najprostsze metody są zawsze najlepsze. A
wystarczy spojrzeć na wykres średniej 100 sesyjnej i zobaczyć, że kupno przy
spadającej średniej i notowaniach znajdujących się pod średnią, nie było z
reguły najlepszym pomysłem. Srednia100.gif
[email protected]