Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Marek Pryzmont Cały tydzień był dość nietypowy, ze względu na 11 września. Na parkiecie więcej było emocjonalnych zachowań, niż racjonalnej oceny sytuacji. Patriotyczne wzrosty poprzedzające rocznicę, zgodnie z oczekiwaniami zakończyły się w momencie wystąpień Greenspana i przemówienia Busha na forum ONZ. Mimo, że polskie indeksy były relatywnie silniejsze od zachodnich kolegów, to przeceny pod koniec tygodnia nie można było uniknąć. Na początek parę słów o wspomnianych dwóch Panach. Gree

Publikacja: 15.09.2002 19:07

Marek Pryzmont

Cały tydzień był dość nietypowy, ze względu na 11 września. Na parkiecie

więcej było emocjonalnych zachowań, niż racjonalnej oceny sytuacji.

Patriotyczne wzrosty poprzedzające rocznicę, zgodnie z oczekiwaniami

zakończyły się w momencie wystąpień Greenspana i przemówienia Busha na forum

Reklama
Reklama

ONZ. Mimo, że polskie indeksy były relatywnie silniejsze od zachodnich

kolegów, to przeceny pod koniec tygodnia nie można było uniknąć.

Na początek parę słów o wspomnianych dwóch Panach. Greenspan nie zszokował

niczym rynku, a jedynie potwierdził to, co pokazują od pewnego czasu dane

makro. Po Beżowej Księdze inwestorzy dość wyraźnie zobaczyli, że gospodarka

ponownie słabnie, a przed spadkiem w otchłań recesji broniły ją jedynie

Reklama
Reklama

samochody i rynek nieruchomości. Wzrost gospodarczy jest bardzo wolny i

nierówny w poszczególnych sektorach gospodarki. Zdecydowanie gorsze dla

rynku było wystąpienie Greenspana przed komisją budżetową Izby

Reprezentantów. Po danych o rekordowym deficycie budżetowym w II kwartale

(130 miliardów) Greenspan ostrzegał przed dalszym jego wzrostem. Lubujący

się w kredytach i konsumpcyjnym stylu życia Amerykanie, mogą doprowadzić do

Reklama
Reklama

sytuacji, w której nierównowaga budżetowa może po przekroczeniu pewnej

bariery nie być już tak chętnie finansowana przez zagraniczny kapitał.

Zmusiłoby to oczywiście Bank Centralny do podwyżki stóp procentowych, a

dobrze wiemy jak mocno giełdy tego nie lubią. "Historia dowodzi, że

porzucenie dyscypliny fiskalnej doprowadzi w końcu do wzrostu stóp

Reklama
Reklama

procentowych, ograniczenia wydatków inwestycyjnych, niższego tempa wzrostu

wydajności produkcji i zmusi nas w przyszłości do podejmowani trudnych

decyzji" - powiedział Greenspan. Jak w obliczu ogromnie kosztownej wojny z

Irakiem i zbliżających się wyborów ograniczyć wydatki ? Widać będą kłopoty.

Perspektywa wojny w powszechnej opinii nieco się oddaliła, a przynajmniej

Reklama
Reklama

tak zostało odebrane wystąpienie Busha na forum ONZ. Przyznam szczerze, że

forma przemówienia była dla mnie (nie tylko) sporą niespodzianką. Oczekiwano

bowiem, że Bush przekona wszystkich o słuszności ataku na Irak. Wiadomym

jest, że opinia na temat tego ataku jest mocno podzielona. Na kilka dni

przed wystąpieniem, jeden z największych przeciwników wojny w administracji

Reklama
Reklama

Busha - Colin Powell przyznał, że prezydent przedstawił mu dowody w pełni

uzasadniające atak. Można było tego samego oczekiwać na forum ONZ. Nic z

tego. Najlepiej przemówienie Busha podsumował Washington Post -

"Przemówienie pokazało z całą mocą, jak niewiele poważania ma Bush dla roli

ONZ". Dziennik podkreśla brak jakichkolwiek dowodów na to, że Saddam Husajn

kiedykolwiek współpracował z terrorystami, miał związek z 11 września, czy

usiłuje zbudować arsenał nuklearny, chemiczny lub biologiczny. Może nie są

to w tej chwili najważniejsze informacje dla giełdy, ale za chwilę takie

będą. Póki coIrak ma kilka tygodni na wpuszczenie inspektorów, ale ile razy

już to oglądaliśmy ? Wojna w opinii wielu specjalistów jest nieunikniona i

najbardziej prawdopodobny termin to początek przyszłego roku. Dla giełdy to

ważne nie tylko ze względów psychologicznych, ale także ze względu na

ogromne koszty całej operacji, oraz ewentualne ataki terrorystyczne, które

byłyby odpowiedzią Iraku, w co ze sporym strachem nie wątpię.

Nie dziwi więc, że w obliczu wystąpień obu Panów rynki po świątecznej

środzie szybko zanurkowały. To zresztą także efekt zbliżającej się fali

ostrzeżeń. Jak na razie reakcje inwestorów są bardzo nerwowe, co zapewne

jest zasługą przykrych doświadczeń z poprzednich kwartałów. Choć może to

trochę lepiej dla rynku, bo jeśli wszyscy mocno negatywnie nastawią sięent sprawił Lucent

ogłaszając wprost fatalne prognozy. Szeroki rynek w USA wcale tak nerwowo

nie zareagował na to, ale na przykładzie Eurolandu widać było, że ewentualne

obniżanie prognoz będzie mieć na nasz rynek spory wpływ, choćby tylko

dlatego, że odbywa się poza regularną sesją w USA. W przypadku ostrzeżenia

przed sesją rynek (tak jak przy Lucent) wpaść może w panikę nie znając

reakcji USA, natomiast przy ostrzeżeniu po zamknięciu notowań, nawet

najlepsza bycza sesja może dać w Europie negatywne nastroje. Zbliża się więc

trochę nerwowy okres.

Bardzo ciężko w tym okresie prognozować zachowanie rynku. Grać trzeba z dnia

na dzień, zdając sobie sprawę z możliwych sporych wahań. Im ostrzeżeń będzie

mniej, tym z każdym dniem powinno pojawiać się coraz więcej chętnych do

kupna. Na razie chętnych do kupna brakuje szczególnie wśród prezesów spółek.

Ci akurat, w przeciwieństwie do ich polskich kolegów, chyba najlepiej wiedzą

co się dzieje w spółkach i jakie są możliwości zysków w przyszłości.

Oczywiście często na konferencjach prasowych oblicze firmy przedstawia się w

nieco jaśniejszych kolorach, niż to jest naprawdę, ale ankiety o

koniunkturze gospodarczej, czy zachowaniu rynku akcji są z reguły bardzo

wiarygodne. Jeśli chodzi o perspektywy gospodarcze dla amerykańskiej

gospodarki, to pesymizm CFO osiągnął najwyższe wartości od grudnia zeszłego

roku, a przypomnę, że właśnie wtedy indeksy osiągały szczyty (czyli mieli

racje). Pogłębienie ówczesnego pesymizmu nie wróży obecnie dobrze dla akcji.

Perspektywy gospodarki, jako "niepokojące", lub "bardzo pesymistyczne",

widzi aż 58% ankietowanych, wobec tylko 19% w poprzednim kwartale.

Podkreślam, że nie powinno się odczytywać tego jako antywskaźniki, tak jak

jest to w przypadku wielu ankiet badających nastroje inwestorów. 16% CFO

oczekuje ożywienia w tym kwartale, 35% w pierwszej połowie przyszłego roku,

29% w drugiej połowie, a aż 20% nie oczekuje żadnej poprawy aż do 2004 roku.

Często pokazywałem już, że rynek jest wyceniany zdecydowanie za wysoko i

jeśli weźmiemy teraz choćby najpopularniejsze wskaźniki fundamentalne i

porównamy je do średniej historycznej, to widać wyraźnie, że inwestorzy

oczekują bardzo bardzo dynamicznego wzrostu zysków spółek. Tak tylko można

tłumaczyć obecną wycenę akcji. Problem jednak w tym, że CFO znający świetnie

swoje firmy, szans na wzrost zysków nie widzą. Zresztą to tylko jeden z

elementów, który zaczyna całą listę powodów przewartościowania, a kończy je

chociażby opisywany ostatnio mocny wzrost cen surowców, który przy

spadających cenach producentów musi przełożyć się na niższe zyski spółek.

Dalej więc nie widać w długim terminie podstaw pod optymizm, a zagrożeń jest

zdecydowanie więcej niż szans na dmuchanie kolejnej bańki na rynku akcji.

Jednak najbliższe tygodnie to zdecydowanie głównie emocje związane z

prognozami i wynikami spółek, oraz sytuacją polityczną wokół wojny z

Irakiem. Na wykresach do czasu pokonania szczytów ostatniej fali wzrostowej

widać same kłopoty i możliwość ponownego testowania lipcowych dołków.

Dow.gif Nasdaq.gif oraz SP500.gif Najgorzej wygląda właśnie szeroki rynek,

który jest o krok o dokończenia ulubionej niedźwiedziej formacji.

SP500_RGR.gif Natchnieniem mogą być właśnie "warningi".

A co na naszym rynku ? U nas wizja podwójnego dna, odwrócona RGR na wykresie

intra, oraz patriotyczna hossa umożliwiły testowanie dość ważnych oporów.

Wykres kontraktów nieco wypacza dość dziwne zachowanie bazy, więc większą

uwagę trzeba było zwracać na indeks. Baza bowiem mimo zaledwie kilku dni do

wygaśnięcia odbiegała ponad 20 pkt od poziomu indeksu, a w przypadku serii

grudniowej wartości te przekraczały nawet 3ak z procy i zatrzymały się na ostatnim z możliwych poziomów.

Indeks doszedł dokładnie w okolice oporu na 1115 pkt. Indeks_intra.gif ,

które jest jednocześnie ostatnim istotnym zniesieniem niedawnej fali

spadkowej Zniesienia_wig20.gif Przy ewentualnym wyjściu wyżej indeks miałby

otwartą drogę do ostatnich szczytów przy 1170 pkt. Na kontraktach tak wysoko

nie zaszliśmy Kontrakty_intra.gif i tutaj wzrost nie dotknął nawet luki i

zatrzymał się już na zniesieniu 50%. Zniesienie_kontrakty.gif Patrząc na

zniesienia w nieco dłuższym terminie, widać wyraźnie, że nawet podejście pod

szczyty w okolice 1170 pkt, byłoby jedynie korektą fali spadkowej.

Zniesienia.gif Co innego gdyby udało się wyjść wyżej. Wtedy mamy już

formację podwójnego dna z zasięgiem wzrostu w okolice 1300 pkt.

Kontrakty_dzienny.gif Indeks_dzienny.gif Patrząc na zyski spółek, oraz

perspektywy poprawy sytuacji zarówno samych firm, jak i otoczenia

gospodarczego, poziomy te pozostają na razie w sferze marzeń. Oczywiście nie

można wykluczyć, że nasz mały grajdołek opanowany przez fundusze podda się

po raz kolejny chciwości dużych graczy, i korzystając z występującej od 4

lat cykliczności w ustanawianiu dołka na przełomie września i października,

po raz kolejny skorzysta z tej naiwności fundując (od funduszy) nam mały

byczy rajd (tłumaczony na przykład UE ?).

Tak przy okazji, to ostatnie wydarzenia z Elektrimem powinny skłaniać

niektórych inwestorów, do zadania sobie pytania, ile dana spółka jest warta

? Dla niektórych nie ma to większego znaczenia i ja to w pełni rozumiem.

Ważne jest, by kupić taniej, sprzedać drożej. Obawiam się, że ta grupa

inwestorów/spekulantów na naszym rynku przeważa (nie kupująca firmy, bo jest

dobra, przynosi zyski, bo ma dobre perspektywy......tylko kupująca dlatego,

że akurat firma rośnie, choćby to było odbicie zdechłego kota). Zresztą

przecież nawet fundusze zachowują się momentami jak spekulanci, a tylko jak

przychodzi do tłumaczenia kiepskich wyników, to dopiero wtedy przywołują

wieloletnią perspektywę inwestycji. Ciekaw więc jestem, jakie byłoby

zamknięcie na końcowym fixingu, gdyby okazało się, że zamykamy giełdę na 3

lata i przez ten czas nie można sprzedawać akcji. Oczywiście sytuacja czysto

hipotetyczna, ale podejrzewam, że kurs wielu spółek wyglądałby podobnie do

Elektrimu

Na razie mamy jednak fundusze główkujące gdzie tu wcisnąć nadmiar pieniędzy

i optymistycznego ministra finansów. Optymizm przełożył się w tym tygodniu

na podniesienie prognozy wzrostu gospodarczego na przyszły rok z 3,1% do

3,5%. To nic, że analitycy ankietowani przez Reutersa obniżyli w tym samym

czasie prognozy PKB z 2,9% na 2,7% , MFW ocenia wzrost na 2,75% , CASE na

2,3%. Minister sam pewnie nie wierzy w taką prognozę, ale to oczywiście

zwiększa limit wydatków i chyba właśnie o to tutaj chodziło. Praktyka

powszechnie krytykowana i zapewne doprowadzi do braku obniżki stóp na

najbliższych posiedzeniu RPP. Rada zbiera się 24-25 września i do tej pory

opinie na temat ewentualnej obniżki były bardzo mocno podzielone.

Podejrzewam jednak, że takie zwiększenie wydatków i sztuczne utrzymanie

założonego wcześniej deficytu, powstrzyma, lub co najmniej przesunie decyzję

o obniżce. Pierwsze wypowiedzi członków RPP zdają się to potwierdzać. Sporo

zależy jeszcze od danych makro w tym tygodniu. W poniedziałek mamy inflację,

która po kolejnym drastycznym spadku cen żywności utrzyma się zapewne w

okolicach 1,3%. W środę natomiast opublikowane zostaną dane o dynamice i

cenach produkcji przemysłowej. Po ostatnich świetnych danych, inwestorzy

liczą na ich kontynuację, ale akurat w tym miesiącu nie byłbym wcale taki

skory do optymizmu. Na piątek natomie

przysłuchiwałbym się opinii RPP, bowiem właśnie to najprawdopodobniej

przesądzi o stopach.

Jeśli chodzi o wskaźniki, to nie widać na razie żadnych wyraźnych sygnałów,

więc analizę pominę. Stochastic.gif Ultimate.gif CCI.gif Price_ROC.gif

MACD.gif RSI.gif Trix.gif

Czas to jakoś zakończyć. Ta część najbardziej się nie spodoba, bo nie widzę

na razie kierunku, który możnaby bez strachu określić na najbliższy

tydzień/dwa. Wprawdzie rynek po obronie dołka zachowywał się całkiem

przyzwoicie, a sprawa ELE mocno ciążąca na rynkowej atmosferze, ma się coraz

bliżej ku końcowi, ale podstaw pod trwałe wzrosty szukać trzeba ze świecą.

Najlepszy scenariusz jaki rynki mogłyby w najbliższych dwóch tygodniach

zrealizować, to szybka przecena (np. po ostrzeżeniach dużych amerykańskich

firm) testująca dołki poniżej 1000 pkt., tak samo jak indeksy amerykańskie

przetestowałyby swoje lipcowe dołki. ( Dax.gif już to zrobił) Jeśli taki

scenariusz zrealizowałby się właśnie w tradycyjnym okresie dołków

wrześniowo/październikowych , to można pomyśleć wtedy o kupnie dłuższym niż

spekulacyjne kilka dni. Na obecnych poziomach, przed sezonem ostrzeżeń i

przy niekorzystnym wyglądzie wykresów, jest chyba jeszcze za wcześnie.

Zresztą jak uczy doświadczenie, najprostsze metody są zawsze najlepsze. A

wystarczy spojrzeć na wykres średniej 100 sesyjnej i zobaczyć, że kupno przy

spadającej średniej i notowaniach znajdujących się pod średnią, nie było z

reguły najlepszym pomysłem. Srednia100.gif

[email protected]

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama