Wczorajsza sesja była kolejną, w czasie której nastroje zmieniały się jak w kalejdoskopie. Początek sesji był bardzo mocny po informacji o zgodzie władz irackich na inspekcję dokonaną przez przedstawicieli ONZ. Końcówka sesji była jednak fatalna po słabych danych makro w USA.

Sesja rozpoczęła się od luki hossy na wykresie 60-minutowym. To był mocny sygnał dla byków. Można było oczekiwać, że luka będzie stanowić zaporę dla atakujących niedźwiedzi. Tak też się działo przez większą część notowań. Pierwszą oznaką słabości rynku był brak sił na przebicie przez wykres indeksu oporu na 1115 pkt. Wczoraj nastąpiło ponowne odbicie od tego poziomu.

Jednak najpoważniejszym impulsem do próby zamknięcia luki był moment publikacji danych o dynamice produkcji w Stanach. Dane okazały się o wiele słabsze od powszechnych oczekiwań, co zaowocowało spadkiem. Ten trwał do samego końca sesji, by na fixingu osiągnąć swoje apogeum. Poziom zamknięcia odbiegał aż o 7 pkt. od ostatniej transakcji sprzed fixingu. Ostatnia świeca wczorajszego dnia wygląda po prostu fatalnie i niczego dobrego nie wróży na początek dzisiejszej sesji.

Zamknięcie na poziomie minimum jest złym sygnałem. Poza tym po raz kolejny została przebita linia średniej kroczącej. Nie da się nie zauważyć, że wykres powrócił pod linię trendu spadkowego, którą porannym wyskokiem wcześniej przebił. W połączeniu z zamknięciem porannej luki daje to obraz słabości rynku. Ratunkiem dla byków pozostała linia trendu wzrostowego, która obecnie biegnie w okolicy 1052 pkt. Jest ona oparta o dwa ostatnie dołki i powinna stanowić wsparcie. Jej pokonanie ponownie wprowadzi nerwową atmosferę, gdyż uprawdopodobni test poziomu 1025 pkt.