W ocenie analityków, konsolidacja w polskim sektorze bankowym jest nieunikniona. Pokazuje to przykład innych rynków z regionu, w tym czeskiego czy węgierskiego. - U nas, nawet jeśli wziąć pod uwagę ścisłą czołówkę banków, okazuje się, że nie są to dwa - trzy podmioty, ale sporo więcej - przypomina Marcin Materna z DM BIG-BG. Grzegorz Zawada z Erste Banku zakłada, że na naszym rynku jest miejsce dla 4-5 dużych banków uniwersalnych i kilkunastu niszowych. - A to oznacza, że z ponad 70 podmiotów obecnie działających na rynku, ponad połowa powinna zniknąć - stwierdza.
Kiedy fala przybierze na sile
- Zakup Inteligo przez PKO BP czy rozmowy BRE z Fortis Bankiem wskazują, że coś się zaczyna dziać, ale sądzę, że nasilenie procesów konsolidacyjnych nastąpi w przyszłym roku, kiedy pewne kwestie związane z przyszłością naszego rynku staną się jasne. Mam na myśli, na przykład, datę i warunki wejścia Polski do Unii Europejskiej - twierdzi Robert Sobieraj, analityk z DM Banku Handlowego. - Te ruchy są dobrą zapowiedzią tego, co się stanie z czołówką banków - ocenia ostatnie transakcje G. Zawada. Zastrzega jednak, że najwięksi akcjonariusze, zanim przystąpią do fuzji i przejęć, zechcą dokończyć restrukturyzację polskich spółek, aby wyjść z inwestycji na godziwych warunkach. Na to potrzeba czasu. Ile? - Myślę, że to kwestia około dwóch lat - ocenia analityk. Wśród banków, w których procesy naprawcze są mocno zaawansowane, wymienia m.in. BIG-BG i BZ WBK.
Inni specjaliści wskazują, że na konsolidację trzeba poczekać, bo strategiczni udziałowcy naszych banków mają na głowie własne problemy. - W czasach bessy nie myśli się o ekspansji, ale raczej skupia się na restrukturyzacji wewnętrznej, przeglądzie portfeli i analizuje kłopoty kredytobiorców - uważa M. Materna.
Jego zdaniem, najważniejszym przejawem ruchów konsolidacyjnych są obecnie rozmowy między BRE i Fortis Bankiem, o których donoszą media.