Reklama

Wzrost PKB może być zagrożony

Będziemy zabiegać o utrzymanie zaplanowanego wcześniej spadku stawki podatku dochodowego od firm do 24% - zapowiada Business Centre Club. BCC zaproponuje rządowi inny sposób waloryzacji płac w budżetówce oraz emerytur i rent - taki, który uwzględniałby nowy wskaźnik inflacji w przyszłym roku. Przedsiębiorcy są zdania, że wolniejszy spadek stawki CIT może zagrozić realizacji planów wzrostu gospodarczego w 2003 r.

Publikacja: 25.09.2002 09:33

- Wzrost wpływów do budżetu dzięki mniejszej obniżce CIT ma wynieść 1,4 mld zł. Podwyżki płac, emerytur i rent mają kosztować ok. 1,25 mld zł. Proponujemy, żeby rząd jeszcze raz się im przyjrzał - mówi Marek Goliszewski, szef BCC.

Waloryzacja nieracjonalna

Podwyżki płac o 4%, a emerytur i rent o 3,7% to efekt starych symulacji, przeprowadzonych jeszcze na poprzedniej prognozie przyszłorocznej inflacji, przypomina M. Goliszewski. Według niej, ceny miały wzrosnąć w przyszłym roku o 3%. Po rewizji tych szacunków w projekcie budżetu zapisano wzrost cen na poziomie 2,3%.

- Według zasady przyjętej przez partnerów społecznych w Komisji Trójstronnej, podwyżki miały wynieść tyle, aby ludzie na tym nie tracili. Rząd zresztą zwrócił się do Komisji o zmianę wskaźników i wszyscy się na to zgodzili. Potem jednak wycofała się z tego Solidarność. Rada Ministrów nie musiała jednak wpisywać do budżetu waloryzacji na przyjętym wcześniej poziomie. Trzymanie się jej jest nieracjonalne - mówi szef BCC.

Projekt zmian w podatku od firm oburzył całe środowisko przedsiębiorców. - To zwykłe janosikowanie - mówi Jeremi Mordasewicz z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych.

Reklama
Reklama

Zdaniem Marka Goliszewskiego, obniżenie CIT do 27% spowoduje, że koszty prowadzenia firm utrzymają się na zbliżonym poziomie do tegorocznych, co znajdzie odbicie w cenach ich produktów i usług. Prezes BCC uważa, że konkurencyjność polskich firm na zagranicznych rynkach będzie słaba. - Popyt na ich towar może maleć. Wtedy może się okazać, że prognoza wzrostu gospodarczego na przyszły rok jest ułudą - ocenia M. Goliszewski.

Hamulec dla inwestycji

Według Rafała Antczaka z Fundacji CASE, wielkość stawki CIT jest jednym z czynników, na podstawie których firmy planują swoje dochody netto w następnym roku. - Teraz ich przyszłoroczne plany wzięły w łeb - mówi R. Antczak. Jak mówi Jeremi Mordasewicz z PKPP, plany ministerstwa oznaczają, że w przedsiębiorstwach w przyszłym roku będzie ok. 1,4 mld zł mniej. - Większe podatki dochodowe mają bezpośredni, negatywny wpływ na poziom inwestycji. Zawsze lepiej jest podwyższać podatki pośrednie, które są bardziej neutralne dla gospodarki, i w zamian za to obniżać stawki podatków dochodowych. Tymczasem nasz rząd zwiększa oba rodzaje obciążeń - mówi Jeremi Mordasewicz z PKPP.

Ministerstwo Finansów wraz ze wzrostem prognozy PKB zakłada stopniowe zwiększanie się inwestycji w produkcie krajowym brutto. To poprawa funkcjonowania sektora przedsiębiorstw ma mieć wpływ na poziom inwestycji, uważa resort. Ich udział w PKB w 2003 r. ma wynieść 20,2%. W tym roku ma to być 19,8%.

Mniejszy wzrost,

większe restrykcje

Reklama
Reklama

W pierwszych planach Ministerstwa Finansów, gdy szefem resortu był Marek Belka, zakładano wzrost PKB w 2003 r. o 3,1%. Wówczas nie było planów schodzenia ze ścieżki obniżek stawki CIT - w przyszłym roku miała ona spaść do 24%. Zdaniem Rafała Antczaka z Fundacji CASE, już plany ministra Belki były zbyt optymistyczne. Ekspert CASE spodziewa się wzrostu restrykcyjności aparatu skarbowego, gdy okaże się, że prognoza 3,5-proc. wzrostu PKB jest nierealna. - Trzeba będzie za wszelką cenę zrealizować plan dochodów podatkowych - mówi Rafał Antczak.

Zdaniem Jeremiego Mordasewicza, plan wolniejszej obniżki podatku od firm z jednoczesnym wprowadzeniem umorzeń zaległości dla największych z nich to nic innego, jak transfer kapitału z przedsiębiorstw efektywnych do nieefektywnych. - Nie wszyscy płacą CIT, część firm wykazuje przecież straty. Koszty poniosą najbardziej prężne, beneficjentami zostaną duże, często państwowe, nierentowne spółki. Dla gospodarki będzie to miało negatywne skutki, bo uniemożliwi dobrą alokację kapitału - ocenia Jeremi Mordasewicz. Niektóre zmiany w podatkach dochodowych

wprowadzone przez obecny rząd

- zamrożenie na 2002 i 2003 r. progów podatkowych w PIT. W przyszłym roku nie zmieni się także kwota wolna od podatku

- wprowadzenie od początku kwietnia 2002 r. podatku od niektórych zysków kapitałowych. Stawka wynosi 20%, dotyczy zysków z inwestycji przeprowadzonych po 1 grudnia 2001 r. Od początku 2004 r. podatek obejmie najprawdopodobniej m.in. dochody ze sprzedaży akcji spółek publicznych

- likwidacja najpopularniejszej ulgi mieszkaniowej i zastąpienie jej możliwością odliczania wydatków na spłatę kredytu mieszkaniowego

Reklama
Reklama

- zwiększenie limitu wartości samochodu (do 20 tys. euro), w przypadku którego wydatki na eksploatację można zaliczać w koszty

- przyspieszona amortyzacja nowo nabytych środków trwałych

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama