Wczorajsza sesja, niestety, niczego nowego nie wniosła do obrazu technicznego rynku. Zróżnicowane sygnały mogą zarówno zadowolić, jak i zmartwić każdego gracza. Oczywiście, co zadowala byki, martwi niedźwiedzie.

Dobre otwarcie mogło ucieszyć właścicieli długich pozycji. Początek sesji był dla nich łaskawy. Kontrakty wzrosły do poziomu 1064 pkt., który przekraczał maksimum z poprzedniego dnia. Niestety, zabrakło zdecydowania. Jak widać na wykresie 60-minutowym, bykom nie udało się pokonać poziomu średniej kroczącej. Ta była ostatnio kilka razy przebijana i jako narzędzie analityczne powoli traciła na znaczeniu. Mimo to wystarczyła, by nie dopuścić do dalszych wzrostów cen.

Na rynku kasowym pojawiła się podaż, która powoli zaczęła przejmować inicjatywę. To uaktywniło niedźwiedzio nastawionych graczy na rynku terminowym. Ci dopingowani przez spadające ceny akcji, sprawili, że kurs kontraktów zjechał pod poziom wsparcia na 1047 pkt. Tutaj jednak także nie doszło do zdecydowanego ataku. Nie było chętnych do dalszej sprzedaży, mimo ewidentnego sygnału. Popyt szybko wykorzystał to niezdecydowanie podaży i ponownie rynek znalazł się w okolicy poprzedniego zamknięcia. Kolejna próba wzrostu nie przyniosła efektu. Nawet lepsze od oczekiwanych dane makro w USA nie pomogły. Ponownie byki okazały się za słabe i ponownie stało się to w okolicy średniej kroczącej.

Nie dziwi więc słabość okazana w końcowej części sesji. Ogólnie sporo ruchu, ale wynik żaden. Sesja zakończyła się 1 pkt. nad poprzednim zamknięciem. Trudno to uznać za znaczący wzrost. Pozostaje więc nadal obserwować. Teraz wydaje się, że przebicie średniej może okazać się dobrym sygnałem kupna. W krótkim terminie mamy dwa ważne poziomy - wsparcie na 1047 pkt., które udało się dziś obronić, i opór na średniej.