- Chcielibyśmy pozyskać inwestora finansowego, ale fundusze emerytalne kręcą nosami na naszą niską kapitalizację - powiedział Mariusz Wróbel, prezes Relpolu. W grę wchodzą również inwestorzy branżowi, ale ci nie kwapią się do przejęcia spółki z Żar. - To wpływ globalnej dekoniunktury. Mało kto myśli teraz o przejmowaniu firm - uważa prezes Wróbel. Inna sprawa, że zarząd producenta przekaźników jest dość wybredny i nie każdy inwestor mu odpowiada. - Część naszej konkurencji na pewno byłaby zainteresowana przejęciem firmy i zamknięciem produkcji, ale to nie wchodzi w grę - wyjaśnił prezes Relpolu. Dlatego - aby uniknąć przykrych niespodzianek - spółka skupiła jedną trzecią swoich akcji (przy czym część z nich znajduje się na rachunkach podmiotów zależnych), a dodatkowo na rachunkach Kredyt Banku i BZ WBK znajduje się ok. 16% akcji Relpolu. Spółka ma opcje odkupienia tych udziałów.
Stanie się tak zapewne w przyszłym roku, kiedy dojdzie też do umorzenia akcji posiadanych przez spółkę-matkę (ok. 12,6%). Wraz z akcjami odkupionymi od banków Relpol poprzez swoje firmy zależne kontrolować będzie ok. 40% własnych papierów. - Rezerwujemy je dla ewentualnego inwestora, najlepiej finansowego. Sprzedaż akcji pozwoliłaby nam ponadto na zwiększenie kapitału obrotowego - stwierdził M. Wróbel.
Skutkiem prowadzenia polityki obrony przed wrogim przejęciem (i jednoczesnego przygotowania miejsca dla ewentualnego inwestora) są jednak słabe wyniki finansowe Relpolu w pierwszej połowie roku. Po dwóch kwartałach firma wykazała 1,6 mln straty netto, co było efektem wysokich kosztów finansowych (3,9 mln zł). Pomimo to zarząd uważa, że spółce uda się wypracować zysk netto na koniec roku. - Nie zmienimy naszej prognozy po wynikach z III kwartału - zapewnił M. Wróbel. Spółka zakłada, że osiągnie 1,36 mln zł zysku netto w 2002 r. (pierwotnie planowano, że będzie to 5 mln zł, ale po wynikach II kwartału prognozę obniżono). Jeśli założenia zostaną zrealizowane, zarząd rozważy wypłatę dywidendy. Jeśli doszłoby do tego, 40% wypłaconej kwoty trafi do spółek zależnych Relopolu.
Pomóc w realizacji budżetu ma m.in. uruchomiona w II półroczu produkcja gniazdek do przekaźników. - Na rynku brakowało tego produktu. Zdarzało się, że dostawy realizowane były w czasie czterech miesięcy. A gdy na rynku nie ma gniazdek, my nie możemy sprzedać przekaźników - wyjaśnił powody wejścia na ten rynek M. Wróbel. Do końca roku spółka zamierza sprzedać 0,3 mln gniazdek, w przyszłym ponad 1 mln, a docelowo - w 2004 r. 2,5 mln sztuk. Ma to dać przychody na poziomie 4 mln zł (będzie to ok. 5% całkowitej sprzedaży). W drugiej połowie roku Relpol oczekuje również zwiększonych zamówień ze strony włoskiej firmy Carlo Gavazzi na przekaźniki, które pozostają głównym źródłem przychodów (ok. 60% produkcji sprzedawanych jest na eksport).