Jego zdaniem, ludzie, którzy sami płacą za swój lot, są żywotnie zainteresowani wynikami prowadzonych na pokładzie ISS badań, stawiają sobie konkretne zadania i zawczasu przygotowują konieczną do ich przeprowadzenia aparaturę. - Kiedy człowiek płaci z własnej kieszeni 20 mln USD, to jest duża nadzieja, że rzeczywiście zrobi na orbicie coś pożytecznego - powiedział kosmonauta, podkreślając, że nie zawsze można to powiedzieć o załogach zawodowych, w tym na ISS.

Zdaniem rosyjskiego kosmonauty, w dalszym ciągu nie bardzo wiadomo, jak podnieść efektywność pracy ludzi na pokładzie ISS, by pożytki były porównywalne z tymi, jakie przynoszą badania prowadzone za pomocą aparatów bezzałogowych.