Nowojorska prokuratura rozważa możliwość postawienia w stan oskarżenia amerykańskiej firmy konsultingowej PricewaterhouseCoopers LLP (PwC) w związku z nieujawnieniem przez nią informacji o 33 mln USD bonifikaty, wypłaconej byłemu prezesowi Tyco International Dennisowi Kozlowskiemu - podaje Bloomberg. Oskarżenie firmy oznaczałoby dla niej prawdopodobnie podzielenie losu Andersena.
Jak donoszą źródła zbliżone do sprawy, na razie przesłuchiwani są tylko pojedynczy pracownicy, a nie cała firma. Zarzuty będą więc najprawdopodobniej dotyczyć osób bezpośrednio zaangażowanych we współpracę z Tyco. Prokuratura chce wykorzystać możliwość oskarżenia PwC do zmuszenia firmy, aby zeznawała przeciwko Kozlowskiemu i innym byłym szefom konglomeratu znanego m.in. z produkcji systemów alarmowych. Jakiekolwiek zarzuty przeciw audytorowi spowodowałyby bowiem automatyczny zakaz kontroli firm publicznych i utratę większości klientów. PwC będzie więc chciała zrobić wszystko, aby do tego nie dopuścić. Prokuraturze natomiast zależy na pozyskaniu spółki do sprawy przeciwko szefom Tyco. - PwC byłaby na pewno bardzo wiarygodnym i pożytecznym świadkiem - powiedział Jonathan Turley, profesor prawa na uniwersytecie w Waszyngtonie.
Dennis Kozlowski i były dyrektor finansowy Tyco - Mark Swartz są oskarżeni o działanie na szkodę firmy, przywłaszczenie 170 mln USD bez zgody rady nadzorczej i defraudację dalszych 430 mln USD poprzez nielegalną sprzedaż akcji. 33 mln USD przekazane Kozlowskiemu, którymi interesuje się prokuratura, były natomiast częścią większej sumy, nielegalnie wypłaconej 51 pracownikom Tyco, a pozyskanej z emisji akcji TyCom Ltd., spółki-córki konglomeratu. Prawo federalne wymaga, w przypadku firm notowanych na giełdzie, ujawniania takich wypłat i stąd m.in. zamieszanie wokół PwC.