Już dwa lata trwa spór Netii z Millennium Communications, firmą znaną jako inwestor i operator systemów informatycznych w biurowcach o wielu najemcach, i Newman Finance. W sierpniu 2000 r. Netia zamierzała kupić 100% Millennium za 20,2 mln USD. Ponieważ jednak partnerzy biznesowi operatora nie zarejestrowali na czas podwyższenia kapitału w sądzie, zdaniem Netii złamali umowę inwestycyjną. W grudniu 2000 r. giełdowa firma skierowała przeciwko nim sprawę do sądu, domagając się realizacji postanowień kontraktu.
Po dwóch miesiącach zmodyfikowała pozew i zażądała 8,5 mln zł odszkodowania. W tym samym czasie do Sądu Arbitrażowego trafił również pozew Millennium, w którym niedoszła spółka zależna Netii domagała się uznania umowy inwestycyjnej za nieważną i zapłaty 11,5 mln zł rekompensaty.
Sąd Arbitrażowy przy KIG zawyrokował, że umowa, na mocy której Netia zobowiązała się objąć akcje Millennium, jest ważna, jednak nie uznał prawa operatora do odszkodowania. Zdaniem arbitrów, pieniądze nie należą się również Millennium.
- Orzeczenie sądu w tej formie niczego nie rozstrzyga. Dlatego też wniesiemy o uchylenie wyroku w odpowiednim sądzie powszechnym - powiedziała Jolanta Ciesielska, rzecznik prasowy Netii. - W uzasadnieniu do wyroku sądu napisano, że Netii odszkodowanie się nie należy, gdyż spółka nie wykazała chęci negocjowania warunków umowy inwestycyjnej - wyjaśniła J. Ciesielska.
Przypomniała również, że spór w Sądzie Arbitrażowym nie jest jedyną sprawą, jaką Netia wytoczyła Millennium. W sądzie powszechnym operator domaga się zwrotu pożyczki, jaką udzielił Millennium. Co ciekawe, kwota kredytu jest identyczna z wielkością rekompensaty, jakiej dochodzi Millennium od Netii w arbitrażu (11,5 mln zł).