Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że za systematyczną wyprzedażą akcji Internet Group przez Mieczysława Jędrzejczyka (pełnomocnika zarządu spółki i do niedawna jej największego udziałowca) odpowiadają banki, które miały zastaw na tych walorach. W wyniku "wyrzucania" przez nie papierów na rynek, kurs akcji spadł w ciągu ostatnich tygodni o dwie trzecie - z okolic 1,5 zł, do 0,5 zł. Udział M. Jędrzejczyka w kapitale akcyjnym IGroup obniżył się do zaledwie 3,75%. Mimo że na rynek trafiły znaczne pakiety akcji, nie wiadomo, kto je kupował. - Do spółki nie docierają żadne sygnały na temat inwestorów, którzy kupowali nasze walory - zapewnił nas Marcin Marszałek, prezes spółki.

Gruntowne zmiany w akcjonariacie IGroup zdają się chylić ku końcowi, a podaż papierów ze strony M. Jędrzejczyka powoli ustaje (na jego rachunku pozostało jeszcze 245 tys. walorów). To już znalazło odzwierciedlenie w cenach akcji spółki, które odbiły się od dna (wzrost od dołka o 30%) i kosztują obecnie około 0,65 zł. Dodatkowo do inwestycji w spółkę zachęca jej prezes. - W III kwartale spółka Zig-Zag osiągnęła zysk na poziomie EBITDA - zapewnia. Przypomnijmy, że Zig-Zag odpowiada za 90% przychodów IGroup na poziomie skonsolidowanym. Narastająco po dwóch kwartałach grupa poniosła prawie 0,6 mln zł straty operacyjnej. IGroup specjalizuje się w dostarczaniu internetu (ISP) klientom biznesowym.