W wojnie płci amerykańskie kobiety odniosły kolejne
zwycięstwo. Lepiej od mężczyzn dają sobie radę w czasach recesji gospodarczej. Stają się jedynymi żywicielkami rodzin.
Z danych Departamentu Pracy wynika, że w okresie od marca 2001 roku do września 2002 roku - bezrobocie wśród mężczyzn osiągnęło poziom 5,8% podczas gdy wśród kobiet było o 0,4% mniejsze. Podobny trend dało się zaobserwować również w trakcie recesji z przełomu lat 1981/1982 oraz z początku lat dziewięćdziesiątych. Podczas wcześniejszych okresów spowolnienia gospodarczego to właśnie mężczyźni mieli mniej kłopotu zarówno z utrzymaniem, jak i znalezieniem pracy.
- Bezrobocie mężczyzn jest bardziej uzależnione od zmian cyklów gospodarczych niż wśród kobiet - zauważyła Vicky Lovell z Institute for Women`s Policy Research, wypowiadając się dla USA Today. - A to dlatego, że kobiety przeważają w profesjach powiązanych ze służbą zdrowia i szkolnictwem, na które zapotrzebowanie nie maleje nawet w trudniejszych pod względem ekonomicznym czasach.
6 na 10 pracowników w zakładach przemysłowych to mężczyźni. Tymczasem 6 na 10 pracowników w sektorze usług to kobiety. Podczas ostatnich recesji przemysł masowo zwalniał pracowników, a tymczasem usługi kontynuowały rekrutację. W trakcie recesji, która dla wielu analityków wciąż trwa w bardziej lub mniej zawoalowanej formie, przemysł zwolnił 1,5 miliona pracowników, w większości mężczyzn. Tymczasem sektor usług stworzył 365 tysięcy nowych stanowisk pracy, które w znakomitej większości objęły kobiety. Wypada jeszcze dodać, że w USA spada prestiż pracownika przemysłowego, a wzrasta jego koleżanek i kolegów z sektora usług.