Nasza giełda od pewnego czasu przyzwyczaja nas już, że nawet w przypadku spółek z WIG20 zlecenie o wartości 1 tys. zł należy uznać za duże. Wczoraj z tego typu sytuacją mieliśmy do czynienia w przypadki Amiki (wartość obrotu 11,9 tys. zł) i Budimexu (17,4 tys. zł). Brak zewnętrznych impulsów (czytaj: głównie zagranicznych inwestorów) powoduje, że przy postawie funduszy emerytalnych broniących kursy przed gwałtowniejszymi spadkami, na giełdzie dzieje się niewiele. Tak było i wczoraj. Po otwarciu na poziomie nieco wyższym niż zamknięcie z dnia poprzedniego WIG 20 nieznacznie zniżkował i ostatecznie zakończył dzień spadkiem o 0,2%. Obrót tradycyjnie koncentrował się na kilku walorach, których ceny zmieniły się w niewielkim stopniu. Wyraźniejsze wahania kursu były udziałem spółek całkowicie niepłynnych jak na przykład Atlantis, który zyskał niemal 13% przy obrocie na poziomie 300 zł, czy też Mitekx (spadek o 13%, wartość obrotu 1 tys. zł).
Jedyną nadzieją na wzrost aktywności inwestorów jest wybicie się z trwającego od lipca trendu bocznego. Być może impulsem staną się wyniki finansowe trzeciego kwartału, które większość spółek opublikuje na początku listopada. Oczywiście zawsze w odwodzie pozostaje też czekanie na poprawę koniunktury zagranicą. To jednak chyba rozwiązanie tylko dla cierpliwszych graczy.