Reklama

Biopaliwa wdrażane za szybko

Z Januszem Wiśniewskim, wiceprezesem PKN ORLEN ds. rozwoju i produkcji, rozmawia Ewa Bałdyga

Publikacja: 31.10.2002 09:05

Jaka, Pańskim zdaniem, przyszłość czeka sektor paliwowy?

Najbliższe lata oznaczają dla nas zaostrzenie norm paliwowych. Nastąpi to w 2005 roku. Do tej pory na samo tylko odsiarczanie przeznaczyliśmy ponad 1 miliard złotych. Do 2005 roku PKN ORLEN zainwestuje jeszcze kilkaset milionów złotych w podniesienie parametrów jakości swoich paliw. Najbliższe lata będą też prawdopodobnie oznaczały zamknięcie części rafineryjnej zakładów znajdujących się na południu Polski. Dostosowanie ich technologii do norm unijnych byłoby po prostu zbyt drogie.

Chciałbym podkreślić, że nasze inwestycje w jakość są jednak w pewnym stopniu niwelowane przez bezakcyzowy import i dystrybucję zasiarczonych komponentów paliw. Skarb Państwa traci rocznie około 2 miliardów złotych tylko dlatego, że nie ma należytej kontroli jakości paliw.

Czy podobna sytuacja może mieć miejsce również w przypadku biopaliw?

Obawiam się, że tak. PKN ORLEN zainwestuje w instalacje do produkcji biokomponentów, gdy tymczasem możemy mieć konkurencję w postaci produkcji garażowej. Poza tym, proszę zauważyć, że przy produkcji estrów rzepakowych, które będą składnikiem biopaliw, uwalnia się szkodliwa frakcja glicerynowa. PKN ORLEN zadba o jej utylizację, ale nie ma co liczyć, że któryś z pokątnych zakładów zatroszczy się o środowisko.

Reklama
Reklama

Ale np. normy unijne zakładają kontrolę jakości paliw. Może nie będzie więc tak źle, przynajmniej od momentu, gdy wejdziemy w struktury unijne.

Mam nadzieję, że zastosowanie tych norm oczyści rynek paliw. Obecnie policja ma niewielkie możliwości, żeby skontrolować jakość paliw, a gdy już jej się to uda, to kary za niestosowanie się do norm są bardzo niskie.

Chciałbym podkreślić, iż dobrze się dzieje, że staramy się dostosować do norm unijnych, jednak dziwi mnie, że w niektórych aspektach chcemy je prześcignąć.

W których?

Chociażby w biopaliwach. U nas proponuje się 4,5-proc. udział zawartości biopaliw w paliwach ogółem, podczas gdy w UE w 2006 r. ma być 2%. Dlaczego chcemy prześcignąć Unię w tym zakresie. Taki zapis rodzi ogromne komplikacje na polskim rynku. Na przykład, brakuje rzepaku, zasiać można go dopiero w sierpniu przyszłego roku. Do tego czasu mamy go sprowadzać z zagranicy? A polscy podatnicy będą płacili za import?

Na czym polega prowadzony przez Pana nadzór nad produkcją płockiego koncernu oraz rozwojem całej jego grupy kapitałowej?

Reklama
Reklama

Przede wszystkim na tym, żeby produkować tam, gdzie jest to najtańsze i gdzie można uzyskać efekt skali. Kontroluję wydatki modernizacyjne oraz inwestycyjne. Staram się również optymalizować infrastrukturę magazynową. Na przykład, nie musimy budować nowych magazynów, skoro możemy wykorzystać kawerny, czyli wyrobiska powstałe po wydobyciu soli w naszej spółce zależnej IKS Solino. Ich główną zaletą jest fakt, że są o 50% tańsze niż tradycyjne magazyny.

PKN ORLEN zarzuca się czasami, że jest to przedsiębiorstwo za bardzo nastawione na produkcję, a za mało na przyszłościowy i najbardziej dochodowy segment sprzedaży.

Jeżeli takie zarzuty się pojawiają, to mam nadzieję, że już wkrótce staną się bezzasadne. Nowy zarząd ORLENU zdecydował bowiem, że strategicznym założeniem naszej działalności jest nastawienie prorynkowe. W tej chwili kładziemy ogromny nacisk na rozwój rynku i utrzymanie naszej pozycji. Jako osoba odpowiedzialna za produkcję, czekam na sygnały od szefa sprzedaży, ile mamy wytworzyć.

Często zarzuca się również koncernowi, że zainwestował zbyt dużo w rozwój części przetwórczej...

Rzeczywiście, PKN ORLEN w ciągu ostatnich kilku lat przeznaczył ogromne środki na rozwój części rafineryjnej. Łącznie było to około 2 mld USD. Ostatnią instalację oddano do użytku w maju tego roku. Chciałbym podkreślić, że projekty inwestycyjne powstawały przy nieco innych założeniach. Przede wszystkim na początku i w połowie lat 90. przewidywano, że konsumpcja paliw będzie rosła w tempie 5% rocznie. Tak się jednak nie stało. W ciągu ostatnichPodobnie dzieje się z rynkiem gazu ziemnego, gdzie mamy do czynienia z malejącą konsumpcją, w związku z czym, pojawiają się np. problemy z wypełnieniem kontraktów na dostawy z Rosji.

Oznacza to, że ktoś podjął złe decyzje inwestycyjne?

Reklama
Reklama

Nie. Nie można było przewidzieć, że sprzedaż benzyn do silników ustabilizuje się na określonym poziomie. Poza tym spodziewam się, że wybudowane instalacje będą pracowały w pełni swoich mocy po wejściu Polski do Unii, co powinno zaowocować wyższym popytem konsumpcyjnym.

Zdaje się jednak, że inwestując w część rafineryjną, zapomniano trochę o petrochemicznej...

Tak, i tutaj obecny zarząd ma duże pole do popisu. Nasza "druga noga" czyli produkcja surowców dla wielkiej syntezy chemicznej, jest dziedziną, w której jesteśmy słabsi. Na rynku chemikaliów istnieje w Polsce olbrzymi deficyt handlowy, którego wielkość szacowana jest na około 5,5 mld USD rocznie. Poza tym popyt na tworzywa sztuczne będzie w Polsce w najbliższych latach rósł. W Europie Zachodniej bowiem konsumpcja tych produktów jest kilkakrotnie wyższa. Roczne tempo wzrostu zużycia poliolefin wynosi u nas około 9-13% rocznie, podczas gdy w Unii Europejskiej znajduje się w przedziale 4-6%.

Czy na podstawie oczekiwań, że tempo spożycia tworzyw sztucznych w Polsce w ciągu najbliższych lat będzie dużo wyższe niż np. w UE, postanowili Państwo zawiązać spółkę joint-venture z holenderską firmą Basell?

Tak. Założenia te są na tyle wiarygodne i atrakcyjne, że otrzymujemy od banków oferty kredytowania tego przedsięwzięcia.

Reklama
Reklama

Czy są one korzystne?

Tak, i to bardzo. Banki nie żądają gwarancji ani od nas, ani od Basella.

Co to oznacza?

Że nie ograniczy to naszej zdolności kredytowej.

I PKN ORLEN będzie mógł zaciągnąć kredyt na kupno Rafinerii Gdańskiej?

Reklama
Reklama

Na przykład.

Na jakim etapie znajduje się obecnie współpraca z Basellem?

Przed kilkoma dniami zarządy PKN ORLEN i holenderskiej spółki podpisały 7 umów handlowych, które towarzyszą umowie głównej zawiązania joint-venture.

Zarówno umowa główna, jak i towarzyszące jej były przygotowane przez poprzedni zarząd PKN ORLEN. Nowe kierownictwo miało najwięcej zastrzeżeń właśnie do umów handlowych. Dlaczego?

Wymagały one doprecyzowania. Kontrakty handlowe regulują dokładnie prawa i obowiązki obu stron. To ogromna inwestycja i wszystko musi zostać precyzyjnie ustalone na samym początku.

Reklama
Reklama

Jaka jest planowana stopa zwrotu ze wspólnej inwestycji z Basellem?

IRR, czyli wewnętrzna stopa zwrotu, może wynieść nawet 20%. Analizy w tej sprawie prowadziły różne firmy doradcze. Należy jednak podkreślić, że przez cały czas są to teoretyczne założenia. Już wiemy, że koszt wykonania instalacji może być niższy niż wcześniej planowaliśmy.

Kiedy ruszy budowa instalacji na potrzeby joint-venture?

Jak tylko uzyskamy niezbędne finansowanie. Wstępnie założyliśmy, że będzie to 15 stycznia przyszłego roku.

Jak długo będzie trwała?

Chcemy skończyć budowę w ciągu 24 miesięcy, a to oznacza, że instalacja należąca do joint-venture zostałaby uruchomiona na przełomie 2004 i 2005 roku.

Niedawno został zmieniony rządowy program, dotyczący sektora naftowego. Ma on na celu rozwój przemysłu petrochemicznego i zapewnienie bazy surowcowej dla sektora wielkiej syntezy chemicznej. Czy widzi Pan miejsce ORLENU w tym programie?

Oczywiście. Chciałbym, aby wspólne plany, jakie mamy z Rafinerią Gdańską, były bazą tego programu. W szczególności mam nadzieję, że uda nam się wybudować instalację np. krakingu katalitycznego, która dostarczy dodatkowo 100 tys. ton propylenu na polski rynek.

Która ze spółek zależnych PKN ORLEN może skorzystać na programie dla sektora naftowego?

Prawie wszystkie, a przede wszystkim spółki transportowe, Regionalni Operatorzy Rynku oraz spółki serwisowe.

Czy zamierzają Państwo współpracować z firmami z sektora chemii ciężkiej?

Oczywiście. Właściwie dla każdego z tych zakChodzi o poszczególne projekty, w ramach których moglibyśmy wykorzystać niektóre instalacje należące np. do Zakładów Azotowych w Puławach, Tarnowie czy Kędzierzynie. Otrzymaliśmy już od Nafty Polskiej, która jest właścicielem tych firm, propozycje współpracy. Dokumenty w tej sprawie przekazały nam również same zainteresowane firmy.

Czy PKN ORLEN zamierza odkupić od tych zakładów część ich instalacji?

Na razie przewidujemy jedynie zawiązanie wspólnych spółek handlowych. Przez cały czas wysyłamy do tych firm surowce. Zależy nam na tym, żeby mimo to, że są w trudnej sytuacji ekonomicznej, regulowały swoje zobowiązania na bieżąco. Zawiązanie spółek handlowych pomogłoby nam otrzymywać zapłatę za nasze surowce.

A może lepiej by było, gdyby PKN ORLEN kupił jeden z zakładów chemii ciężkiej?

Nie jest to dobry pomysł, gdyż zakłady te produkują szeroką gamę produktów, np. nawozy sztuczne. To nie jest nasza podstawowa działalność. Rozdrabnianie się na wiele segmentów produkcji nie wyszłoby nam na dobre. Nie wykluczam jednak, że po pewnym okresie funkcjonowania spółek handlowych chcielibyśmy zawiązać spółki kapitałowe. Dotyczyłoby to jednak w dalszym ciągu wybranych instalacji.

Co więcej, jeżeli sektor chemii ciężkiej zostanie zrestrukturyzowany, to chętnie wyłączymy z naszej działalności produkcję nawozów sztucznych. Na przykład, w zamian za interesującą nas instalację możemy przekazać naszą część nawozową. Coraz trudniej jest nam bowiem wytłumaczyć analitykom i inwestorom, po co nam produkcja nawozów azotowych w naszej spółce zależnej Anwil.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama