Spokojnie przebiegały piątkowe notowania na rynku futures. Kontrakty grudniowe na WIG20 zyskały 3 pkt. w stosunku do czwartkowego zamknięcia i notowały 1142 pkt.

Po przełamaniu szczytu z końca sierpnia (1161 pkt.) i długoterminowej średniej kroczącej wydawało się, że popyt zwyciężył i stać go na kontynuację wzrostów. W końcu doszło do przełamania linii sygnalnej formacji podwójnego dna. Sesja z 28 października, na której powstała biała świeca o długim korpusie, była swoistym przypieczętowaniem dominacji popytu. Niestety, miłe złego początki i po kilku sesjach przewaga byków osłabła. Od 4 listopada nastąpił odwrót popytu. Wykres kontynuacyjny kontraktów na WIG20 przebił dwie średnie kroczące: długoterminową i krótkoterminową. Tym samym formacja podwójnego dna została unieważniona. Zamiast kontynuacji zwyżki mamy powrót do trendu horyzontalnego, który nie sprzyja osiąganiu wysokich zysków na rynku terminowym.

Podobnie wygląda sytuacja na kontraktach na TechWIG. Jedyną różnicą w porównaniu z największym parkietem futures jest fakt niepokonania długoterminowej średniej kroczącej. Reszta wygląda podobnie. W tym miejscu warto wskazać istotny opór, który wyznacza czarna świeca o długim korpusie z 3 września tego roku. Bez jej pokonania trudno marzyć o wyrwaniu TechWIG Futures z letargu. Generalnie sytuacja na tym indeksie jest gorsza niż na WIG20 Futures.

Indykatory na obu rynkach zgodnie wygenerowały sygnały zamykania długich pozycji. Nie widać również dywergencji, informujących o zmianie trendu. Do powrotu spadków na rynku terminowym dużo brakuje. Wzrosty należy również odłożyć ad acta. Prawdopodobnie stoimy u progu kolejnego męczącego trendu bocznego, podobnego do tego, który obserwowaliśmy wiosną tego roku.