Powstający rynek europejski - 25 państw i 450 milionów konsumentów - wymusza konsolidację kapitału. Zachęca do sięgania po korzyści wielkiej skali. Niestety, nasza przemysłowa waga ciężka niewiele zwojuje na tym rynku. Duży nie znaczy dobry na obszarze dawnego RWPG. Lista największych firm Europy Środkowowschodniej, opracowana dla "Rzeczpospolitej", ujawnia przykrą prawdę. Nasze molochy są spuścizną zamkniętej gospodarki i pozostałością monopoli publicznych. Nie mają zdolności eksportowej, czyli produktu lub usługi, który mogą wylansować na światowym rynku, w konkurencji z Siemensem, Nokią czy Unileverem. Dotyczy to największych: PKN ORLEN, Telekomunikacja Polska SA, Polskie Sieci Elektroenergetyczne, PGNiG oraz PKP i KGHM. Marnym pocieszeniem jest to, że jeszcze gorzej wygląda Rosja. Prezentuje się jako zaplecze surowcowe Europy. Tyle że zamiast produktów lasu (jak tysiąc lat temu) i zboża (jak pięćset lat temu), oferuje Zachodowi gaz, ropę i węgiel. Dodając wódkę i kawior, można rzec, że ten wielki kraj nie wylansował na przełomie XX i XXI wieku żadnej nowej specjalności eksportowej. Najkorzystniej prezentują się Węgry, gdzie wielkie firmy mają potencjał technologiczny i eksportowy: Audi Hungary, IBM, Philips, Flextronics, General Electric Hungary. Wyłania się zupełnie nowe oblicze dawnej gospodarki RWPG, w pełni zintegrowane z rynkiem światowym, tyle że zbudowane przez filie międzynarodowych korporacji. Zatem, nawet przypadek Węgier ilustruje dramat gospodarek postkomunistycznych - spóźnionych uczestników rewolucji informatycznej i procesu globalizacji. Niezdolnych się podźwignąć bez pomocy know-how i kapitału zagranicznego.
Nasze szanse zaistnienia na światowym rynku kryją się w sferze średnich i małych przedsiębiorstw. W tej sferze dokonała się po roku 1989 rewolucja, stwarzająca nowy profil eksportowy Polski. Tu odróżniamy się coraz bardziej od struktury gospodarczej Rosji i Ukrainy. Wystarczy zestawić wspomniany ranking największych firm z listą eksporterów i najbardziej cenionych polskich marek. Jedynymi łącznikami są LOT i Węglokoks (jako eksporter). Najcenniejsze marki, wśród których wymieniono także Jana Pawła II, Lecha Wałęsę oraz "Gazetę Wyborczą" i Uniwersytet Jagielloński, to mieszanina starego (Wedel, LOT, Żywiec) z nowym (Atlas, Amica, Eris). Są to jednak sentymenty i odczucia. Natomiast obiektywna miara, jaką jest wartość eksportu, wskazuje na firmy z udziałem zagranicznym oraz transport drogowy i przemysł stoczniowy (w kryzysie). Jest to istotny przyczynek do aktualnych polskich sporów, pełnych uprzedzeń wobec zagranicznych inwestorów. Jest to także wskazówka dla polityki gospodarczej, która nie buduje szans na przyszłość, skupiając się na osłonie górnictwa, hutnictwa i rolnictwa.