Przemawia za tym kilka czynników. Najważniejszym z nich jest spadkowy kierunek głównego trendu, jaki trwa na tym rynku od ponad 4 lat. Opisuje go prosta przebiegająca po maksimach z 1998, 1999 i 2000 r. Wciąż pozostaje nienaruszona, choć trzeba też zauważyć, że w związku z przyspieszeniem zniżek w 2001 r. przestała w pewnym momencie oddawać dynamikę zdarzeń. Tak czy inaczej, byki były za słabe, by doprowadzić do jej testu - w połowie czerwca, kiedy ustanowiony został ostatni lokalny szczyt, brakowało do niej ok. 20%. To, że nie udało się dotrzeć w jej pobliże, jest negatywnym sygnałem. Tym bardziej jeśli wziąć pod uwagę, że to obecnie jedyna, nadal aktualna, linia trendu, jaką można objąć notowania z lat 1998-2001. Ruch wzrostowy zatrzymał się na wysokości 38,2-proc. zniesienia całej fali zniżkowej i z tego względu zasięg korekty można uznać za wypełniony. To, czy będzie miała ona ciąg dalszy, czy też rzeczywiście kurs Mostostalu Warszawa jest na początku kolejnej fali przeceny, zależeć będzie od rozwoju wypadków w kolejnych tygodniach.

Zauważmy, że po blisko dwumiesięcznych spadkach, trwających od połowy czerwca, doszło do wyraźnego odbicia. Zresztą takie odbicie często występuje po pierwszej fali zniżek, zmieniającej układ sił na rynku, a wynika on z przekonania inwestorów o powrocie kursu do trendu rosnącego. Jednak kolejne tygodnie zamiast ataku na czerwcowy szczyt przyniosły ruch w kierunku dna, ustanowionego w sierpniu. Wypadło ono na wysokości 8,10 zł i stanowi w tym momencie główne wsparcie. Jego ewentualne przełamanie może mieć dwojakie konsekwencje. W optymistycznym scenariuszu będzie to kolejna odsłona odreagowania wzrostów, biorących swój początek jesienią ub.r. Wtedy, zakładając wystąpienie typowej korekty a-b-c, której cechą charakterystyczną jest równość fali a i c, można spodziewać się zatrzymania spadków w strefie 6,95-7,30 zł w zależności od przyjętej formy obliczeń (pierwsza wartość uwzględnia bezwzględną wielkość ruchu, druga wielkość procentową). W obrębie tego obszaru przebiega dolne ramię kanału spadkowego. Tuż poniżej mamy również 61,8-proc. zniesienie wzrostów z okresu październik ub.r. - czerwiec br. Zatem można przyjąć, że dopóki kurs porusza się wewnątrz kanału, istnieje szansa na trwałą poprawę koniunktury.

Wybicie dołem z takiego kanału i tym samym przekroczenie dopuszczalnego zasięgu spadków wynikających z korekty a-b-c otworzy drogę do realizacji pesymistycznego wariantu. Jego głównym założeniem jest zakończenie w połowie czerwca ruchu, korygującego całą falę spadkową, obejmującą lata 1998-2001. Konsekwencją takiej interpretacji stanie się ustanowienie nowego historycznego minimum.

Analizując przebieg popularnych oscylatorów, można znaleźć argumenty popierające zarówno jeden, jak i drugi wariant. Warto jednak zwrócić uwagę na tygodniowy MACD, który w minionych tygodniach wrócił poniżej poziomu równowagi. To zwiększa prawdopodobieństwo powrotu do bessy, bo w przeciwnym razie linia równowagi powinna zadziałać jako wsparcie. Od 3 miesięcy układ średnich kroczących z 15, 45 i 100 sesji jest charakterystyczny dla długoterminowej tendencji malejącej.Uwzględniając te wszystkie elementy, wydaje się, że zamknięcie poniżej 8,10 zł będzie wystarczającym powodem do zamknięcia posiadanych pozycji. Ze względu na niską płynność zasadne jest przyjęcie filtru, na przykład 3-proc., chroniącego przed fałszywym sygnałem. Obecnie nie ma przesłanek, zachęcających do kupna tych papierów. Taką decyzję będzie uzasadniać przebicie linii, łączącej szczyty z czerwca i września, przebiegającej przy 9,35 zł.