Linie Swiss Air Lines, które wczoraj poinformowały również, że w III kwartale br. miały stratę w wysokości 135 mln franków szwajcarskich (93 mln USD), zamierzają zaoszczędzić 400 mln franków. W osiągnięciu tego celu ma pomóc zwolnienie 700 pracowników (w tym 140 pilotów), co stanowi 3% wszystkich zatrudnionych, oraz zmniejszenie floty. Szwajcarskie linie podjęły decyzję o wycofaniu z eksploatacji ośmiu spośród 135 samolotów.
W III kwartale pojawiły się też pierwsze symptomy poprawy sytuacji w Swiss Air Lines. Firma w tym czasie przewiozła 3,48 mln pasażerów, wobec 3,28 mln w poprzednich trzech miesiącach. Wskaźnik załadowania samolotów szwajcarskich linii wzrósł z 70,8% do 77,3%. Jednak zdaniem dyrektora generalnego firmy, bieżący kwartał nadal nie będzie dobry i strata spółki może się jeszcze pogłębić. Dużym obciążeniem będą przede wszystkim wysokie koszty przejmowania samolotów od Swissair Group oraz konieczne upusty, by zachęcić pasażerów do korzystania z usług Swiss Air Lines. Także przyszły rok - według szefa firmy - nie przyniesie przełomu. W takich okolicznościach wczoraj na otwarciu sesji jej akcje staniały o ponad 8%.
Andre Dose idzie w ślady szefów innych europejskich linii lotniczych, którzy również obniżają koszty w związku z mniejszym popytem na usługi kierowanych przez nich przedsiębiorstw. W niektórych przypadkach widać już pozytywne efekty. Na przykład, Lufthansa w III kwartale br. potroiła swój zysk netto, głównie dzięki redukcji miejsc w swoich samolotach. Natomiast zysk British Airways zwiększył się w ostatnim kwartale ponad ośmiokrotnie.