Wczorajsza sesja zaczęła się fatalnie. Obrót podczas pierwszej godziny notowań wyniósł raptem 661 kontraktów. Zapowiadały się bardzo spokojne, a więc i nudne notowania. Takie oczekiwania potwierdziły się, gdy ruszył rynek kasowy.

Nie jest jednak ważne, jak się zaczyna, ale jak kończy. Po godzinie notowań rynek kasowy lekko drgnął. Obrót wprawdzie był nadal niski, ale ceny powoli rosły. Kontrakty z ociąganiem (spora ujemna baza) podążały za zyskującym indeksem. W końcu zostały uruchomione ustawione wcześniej bliskie zlecenia stop. Ceny kontraktów wyszły nad poziom poniedziałkowego maksimum. Po chwili małych wahań popyt ponownie przeważył, jeszcze raz uruchamiając zlecenia stop. Maksimum na poziomie 1154 pkt. także jest wynikiem działania zleceń stop. Trzecia ich grupa została uruchomiona ok. 13.00. Później nie było już tak wysoko. Ceny powoli się osuwały. Popyt pokazał się znowu w końcówce sesji. Podczas końcowego fixingu bykom udało się wyciągnąć kurs kontraktów grudniowych o 3 pkt.

Mimo niewątpliwego sukcesu byków należy jednak stwierdzić, że niewiele się zmieniło. Nadal znajdujemy się w granicach konsolidacji. Na korzyść byków należy zaliczyć oddalenie się od poziomu wsparcia, przebicie średniej kroczącej i późniejsze odbicie się od niej. Ale te czynniki nie wpływają jeszcze na to, by już definitywnie stwierdzić, że czekają nas wzrosty. Do tego potrzeba wybicia nad opór. Takim oporem jest poziom ustanowionych w ubiegłym tygodniu szczytów (1165 pkt.) oraz dołek z przełomu października i listopada (1168 pkt.). Dopóki nie wyjdziemy wyżej i nie wybijemy się z podwójnego dna, mamy na rynku trend boczny. Wybicie dołem będzie równoznaczne z ukształtowaniem formacji głowy i ramion. Wystarczy poczekać, rynek sam wskaże, jaką pozycję zająć.