Odzieżowa spółka nie ujawniła treści podpisanej w listopadzie 2000 r. umowy z Bankiem Rozwoju Budownictwa Mieszkaniowego (Bud Bank). Tłumaczy, że kontrakt "nie nosił znamion umowy znaczącej" - wynikające z niego zobowiązania miały charakter warunkowy i mogły nie obciążyć spółki. Ale obciążyły. - Chodzi o umowę kredytową, która rzeczywiście miała warunkowy charakter. Ponieważ pojawiły się pewne problemy z uregulowaniem zobowiązań, doszło do negocjacji i ugody. Wólczanka dzięki niej zaoszczędzi ponad 1 mln zł, biorąc pod uwagę grożące jej kary umowne - twierdzi Michał Makarczyk, rzecznik spółki.
Nic za darmo
Na podstawie ugody kontrakt z listopada 2000 r. wygasł. Bank zrezygnował z dochodzenia kary umownej. Ale nic za darmo - Wólczanka ma mu zapłacić ponad 3,36 mln zł w ratach miesięcznych, do 30 października 2004 r. Bud Bank uzyskał też zabezpieczenie. Jest nim zastaw na koszulach wyprodukowanych przez Wólczankę o wartości 3 mln zł, cesja praw z polisy ubezpieczeniowej oraz weksel własny in blanco wystawiony przez spółkę.
Należna bankowi kwota zostanie pomniejszona o pieniądze, jakie uzyska on ze sprzedaży prawie 89 tys. akcji Szeptela. - Bank przejął te akcje wcześniej od Wólczanki, tytułem zabezpieczenia - wyjaśnia M. Makarczyk. Biorąc pod uwagę notowania telekomunikacyjnej firmy z ostatnich dni, ma szansę zainkasować za ten pakiet ponad 140 tys. zł.
Z naszych ustaleń wynika jednak, że najprawdopodobniej umowa, a teraz ugoda z Bud Bankiem, to część rozliczeń dotyczących inwestycji kapitałowych, przede wszystkim w akcje Szeptela. - Nawet najczarniejsze przewidywania czasem się sprawdzają. I tak jest właśnie w tym przypadku. Warunek, który nakładał zobowiązania na spółkę, miał trzeciorzędne znaczenie, ale się spełnił - twierdzą nasi rozmówcy. Nie chcą jednak mówić o treści porozumienia. Z przedstawicielami Bud Banku nie udało nam się w piątek skontaktować.