Trwające już postępowanie układowe obejmuje tylko zobowiązania Ferrum o wartości około 15 mln zł. Tymczasem poza nim pozostają długi wobec ING BSK, głównego wierzyciela i akcjonariusza firmy, BOŚ oraz Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej z Katowic. W sumie w grę wchodzi około 100 mln zł. Fundusz domagał się spłaty ponad 10 mln zł pożyczki, grożąc windykacją. 5,5 mln zł odzyskał, sięgając do kieszeni gwaranta - ING BSK - wynika z naszych informacji. To, być może, uchroniło giełdową firmę od działań windykacyjnych. Tym samym wzrosły jednak jej zobowiązania wobec banku.
ING BSK już wcześniej był największym wierzycielem przedsiębiorstwa. Następnym jest BOŚ. - Wciąż rozmawiamy z wierzycielami, którzy nie zostali włączeni do postępowania układowego. Negocjacje miały się zakończyć w połowie listopada, ale się przedłużają. Chcemy je sfinalizować do końca roku. Mamy już wstępne ustalenia, ale diabeł, jak zwykle, tkwi w szczegółach - informuje prezes Pfeifer. Nie chce mówić o konkretach. Najprawdopodobniej w grę wchodzi redukcja długu i konwersja części zobowiązań na akcje. - Nie potwierdzam i nie zaprzeczam - mówi prezes. Przyznaje jednak, że postawa wierzycieli pozwala spółce kontynuować działalność. Firma nie wywiązuje się ze zobowiązań, a w takiej sytuacji mogliby oni wnioskować o jej upadłość. Długi firmy na koniec września sięgały ponad 110 mln zł, z czego ponad 70 mln zł stanowiły zobowiązania krótkoterminowe. Ferrum w trzecim kwartale powiększyła straty (netto do 15,5 mln zł, a operacyjną do 8,8 mln zł). Przychody narastająco wyniosły 71,5 mln zł. W najbliższym czasie na poprawę wyników finansowych firmy, przynajmniej jeśli chodzi o rezultaty podstawowej działalności (produkcja rur), się nie zanosi. Tradycyjni odbiorcy z sektora ciepłowniczego i wodnokanalizacyjnego ograniczyli zamówienia już w III. W sektorze gazowniczym (przede wszystkim PGNiG) od dawna plany inwestycyjne są ograniczane.