Historia kredytów mieszkaniowych na polskim rynku jest bardzo krótka. Sięga zaledwie drugiej połowy lat 90. Jako pierwszy produkt tego typu o wdzięcznej nazwie Alicja zaoferował PKO BP - był rok 1995. Trzeba było kolejnych 4 lat, by kredytami mieszkaniowymi poważniej zaczęli interesować się inni. W 2000 r. mieliśmy już do czynienia z prawdziwą eksplozją ofert.
Za Alicją poszła reszta
Perspektywy rynku sprawiły, że na nieobecność w podziale tego tortu nie może sobie pozwolić żaden bank. W efekcie, w krótkim czasie, sektor stał się rynkiem klienta. Spada oprocentowanie - w niektórych bankach wynosi mniej niż 8%. Oferta cały czas jest też wzbogacana. Możliwy okres spłaty wydłużono nawet do 30 lat. Powszechne stało się bezprowizyjne przyjmowanie nadpłat. Starając się o pieniądze, do tworzących gospodarstwo domowe można włączyć również osoby spoza gospodarstwa domowego, oczywiście, o ile zgodzą się na współodpowiedzialność kredytową. Normą jest, po wykupieniu specjalnego ubezpieczenia, uzyskanie kredytu przed założeniem hipoteki. Przynajmniej raz można kredyt przewalutować za darmo. W Kredyt Banku np. w kosztach kredytu znajduje się także polisa ubezpieczeniowa na życie. Klient nie musi nawet robić badań lekarskich - w przypadku śmierci lub uniemożliwiającego spłatę kredytu kalectwa kredytobiorcy obciążenia przejmuje ubezpieczyciel. W planach jest również wprowadzenie ubezpieczenia na wypadek utraty pracy.
Najwyższa jakość
i zbyt wysokie koszty