Zgodnie z prawem (art. 740 kodeksu postępowania cywilnego), wierzyciel może starać się w sądzie o zabezpieczenie roszczenia, zanim jeszcze sąd rozstrzygnie, czy jest ono w pełni uzasadnione. Wniosek taki sędzia ma obowiązek rozpatrzyć "bezzwłocznie", czyli najpóźniej w ciągu tygodnia od chwili, gdy został złożony. Warunkiem ustanowienia blokady na aktywach dłużnika jest to, aby roszczenie wierzyciela było wiarygodne, a brak zabezpieczenia mógłby uniemożliwić jego zaspokojenie. Zapis ten sprawia, że zajęcie akcji lub udziałów następuje niemal "z automatu"(z reguły bez wiedzy dłużnika). I wtedy zaczyna się problem.
Nie oddać głosu
Kodeks postępowania cywilnego nie precyzuje bliżej skutków zabezpieczenia roszczenia w razie zajęcia akcji lub udziałów. Boleśnie mogą to odczuć pozwani do sądu udziałowcy spółek. - Przeważa opinia, że w takich przypadkach - jeszcze zanim zapadnie wyrok - prawa dotychczas przysługujące akcjonariuszowi może wykonywać wierzyciel. Dotyczy to między innymi prawa głosu - powiedział profesor Stanisław Sołtysiński, partner w Kancelarii Sołtysiński, Kawecki & Szlęzak (SKS).
Z opinią tą nie zgadza się Mateusz Rodzynkiewicz, partner w Kancelarii Oleś&Rodzynkiewicz. - Moim zdaniem nie można co do zasady przyznać prawa głosu z akcji na okaziciela wierzycielowi. Zajęcie akcji dotyczy zabezpieczenia interesów majątkowych wierzyciela. Może on więc zająć prawo do dywidendy, ale zajęcie takie nie może dotyczyć niemajątkowych uprawnień korporacyjnych dłużnika-akcjonariusza, czyli między innymi prawa głosu - stwierdził M. Rodzynkiewicz. Podobnego zdania jest Jacek Jonak z Allen & Overy. - Nie znam przypadków wykonywania praw z akcji zajętych. Nie sądzę, aby mogły one być przez kogokolwiek wykonywane. Jeżeli zaś sądy postanowiły inaczej, to chyba jedynie na korzyść dłużników - umożliwiając im wykonywanie prawa głosu czy prawa poboru. Przyznanie takiego uprawnienia wierzycielowi byłoby sprzeczne z prawem - wyjaśnił J. Jonak.
Zapłacić i zapomnieć