- Przyjąłem do wiadomości wysiłki Danii o poczynienie postępów w negocjacjach z kandydatami do Unii, jednak pakiet finansowy nie odpowiada naszym oczekiwaniom - powiedział Gerhard Schroeder po spotkaniu z premierem Danii Andersem Foghem Rassmusenem. Propozycje Danii oznaczają - według wyliczeń strony niemieckiej - przekroczenie wcześniejszych ustaleń o 2,5 mld euro, a nie o 900 mln euro, jak twierdzi strona duńska. Ta różnica wynika, zdaniem G. Schroedera, z przesunięcia terminu przyjęcia kandydatów z 1 stycznia na 1 maja 2004 r. i zmniejszenia im składki członkowskiej. Jednak w opinii kanclerza, kierowane przez Danię rokowania są na tyle zaawansowane, że na historycznym szczycie w Kopenhadze można będzie zapiąć je na ostatni guzik, na warunkach akceptowalnych zarówno przez obecnych członków Unii, jak i kandydatów.
W związku z negatywną opinią władz niemieckich na temat duńskich kompromisów szanse na wynegocjowanie ostatecznych warunków rozszerzenia przed szczytem w Brukseli właściwie zmalały do zera.
Tymczasem radosna dla nas informacja dotarła z Lizbony. Portugalia i Belgia poparły ofertę finansową przedstawioną przez Danię. Poinformowali o tym szefowie rządów belgijskiego i portugalskiego.