Szef GINB-u uważa, że banki, chcąc powstrzymać odpływ depozytów bankowych, nie mogą zmniejszać ich oprocentowania tak, jak do tej pory. Dotychczas bowiem obniżały je po każdej redukcji stóp procentowych przez RPP. Jego zdaniem, w ten sposób rekompensowały sobie wysokie koszty działalności, które są związane z wdrażaniem nowoczesnych systemów informatycznych. Na przeprowadzenie takiej operacji BZ WBK i Pekao wydały po 100 mln dolarów.

Utrzymywanie wysokiego oprocentowania depozytów w warunkach spadających stóp procentowych powoduje jednak kurczenie się marży odsetkowej i prowadzi do zmniejszenia dochodów. Dodatkowo stagnacja gospodarcza spowodowała, że w tym roku banki mają mniejsze zyski. Według szefa GINB-u, aż o 50% przeszacowały one prognozy tegorocznych wyników finansowych.

W tej sytuacji część banków, m.in. BPH PBK, BZ WBK oraz BRE, podjęła już decyzję o redukcji zatrudnienia. W całym systemie bankowym w ciągu trzech kwartałów tego roku spadło ono o 5 tys. osób. Zdaniem W. Kwaśniaka, proces ten będzie kontynuowany.

Mimo trudnej sytuacji w sektorze nie brakuje chętnych do wejścia na nasz rynek. - Dwa zagraniczne banki czekają na zezwolenie - poinformował W. Kwaśniak. Jeden z nich to podmiot europejski. Powinien otrzymać zgodę jeszcze w tym roku. W ostatnich tygodniach licencję polskiego oddziału Bank of America kupił Santander Central Hispano. Natomiast kupno Polskiego Kredyt Banku negocjuje brytyjski HSBC.