Jolanta Pieńkowska: Im bliżej szczytu w Kopenhadze, tym więcej zagranicznych podróży naszych polityków, jeździ i prezydent, i premier, czy to jest sztuka dla sztuki, by pokazać, że walczymy do ostatniej chwili, czy rzeczywiście takie rozmowy ostatniej szansy, które co mogą zmienić?
Jan Nowak-Jeziorański: Nie, wydaje mi się, że to jest walka, że nie można walczyć bez spotkań, bez rozmów, tutaj ta pewna ruchliwość jest symptomem walczenia do upadłego o dobre warunki.
Ostatnie dni to walka o lepsze warunki dla rolników, czy nie ma pan wrażenia, że ta ostatnia faza negocjacji to jest patrzenie na nasze wejście do Unii tylko przez interes rolników.
Obawiam się, że szansa historyczna, jaką jest otwarcie największego rynku na świecie jest redukowana do sprawy dopłat. W tym widzę przejaw podejścia czysto klasowego z zepchnięciem na plan drugi interesu ogólnego, ale obawiam się, że jeśli Polska by nie została przyjęta do Unii, to właśnie rolnicy na tym najbardziej stracą, a stracą to, co ta Unia najbardziej ofiarowuje.
A jak odbiera pan stanowisko PSL, które będąc w rządzie mówi, że swe poparcie dla naszego wejścia do Unii najbardziej uzależnia od warunków dla rolników i jak uzna, że te warunki są złe, to będzie nawoływał rolników, by nie poparli referendum.