Reklama

Negocjacje do ostatniej minuty

Rządząca koalicja nie ma wspólnego zdania w sprawie polskich negocjacji z Unią Europejską - wynika z wczorajszej debaty sejmowej. PSL skrytykowało rząd za efekty rozmów i przypomniało, że jego poparcie dla wejścia do Unii jest warunkowe. Ale opozycja też nie mówi jednym głosem.

Publikacja: 05.12.2002 08:16

Warunki członkostwa Polski w Unii Europejskiej dzielą w poprzek polską scenę polityczną. Wczoraj w jednym szeregu stanęły SLD i PO, które uważają, że wejście do europejskiej wspólnoty to historyczna szansa. Po drugiej stronie znaleźli się prawicowi radykałowie i Samoobrona. A PiS i koalicyjny PSL nie chcą, by Polska stała się członkiem Unii za wszelką cenę.

W czasie dyskusji przedstawiciele rządu kilkakrotnie deklarowali, że będą prowadzić rozmowy do ostatniej chwili. - Priorytetem jest uzyskanie jak najlepszych warunków członkostwa w Unii Europejskiej - mówiła minister Danuta Huebner. Jednak dotychczasowe efekty nie zadowoliły nawet współrządzącego PSL. Wczoraj jego posłowie zapowiedzieli, że poprą wynegocjowany traktat, o ile zostaną spełnione dwa warunki. Po pierwsze, Polska nie powinna wpłacać do unijnego budżetu więcej niż z niego dostawać. Po drugie, polscy rolnicy muszą mieć zagwarantowane równe szanse w konkurencji na wspólnym unijnym rynku. Zdaniem posła Eugeniusza Kłopotka z PSL, duńskie propozycje dają nadzieję na spełnienie pierwszego postulatu. - Odnieśliśmy wrażenie, że po ich przedstawieniu z naszych negocjatorów uszło powietrze. A również na twarzy naszego premiera pojawiło się zadowolenie. Teraz o ten drugi warunek niech martwi się Kalinowski i PSL - mówił poseł.

Poseł Kłopotek skrytykował minister Danutę Huebner za sposób przekazania informacji rządu na temat negocjacji. - Pani minister, na litość boską, nie można mówić, że stoimy u progu do raju - powiedział. Według niego, może się okazać, że w pierwszych 3 latach członkostwa w Unii sytuacja - zwłaszcza w sferze budżetowej - będzie gorsza niż obecnie.

Niejednolitość w stanowisku koalicji szybko wytknęli rządowi posłowie opozycji. Według Zbigniewa Chrzanowskiego z SKL, wicepremier Jarosław Kalinowski próbuje wykreować się na obrońcę polskich interesów w rozmowach UE. - Premier na początku kadencji mówił o dyscyplinie w swoim rządzie. Tymczasem obserwujemy swoisty teatr polityczny. Tak naprawdę negocjacje odbywają się w Warszawie, a nie w Brukseli - stwierdził poseł Chrzanowski.

- Nawet mi to przez myśl nie przeszło, że jestem jedynym obrońcą. To co dzisiaj proponuje Dania, nas nie zadowala. Do ostatniej minuty negocjacji - jako cały rząd - będziemy robić wszystko, by te warunki poprawić - odpowiadał J. Kalinowski.

Reklama
Reklama

Jednak również sama opozycja nie ma wspólnego stanowiska w sprawie przebiegu negocjacji, choć większość ugrupowań krytykuje ich dotychczasowe wyniki. Najłagodniej zrobiła to Platforma Obywatelska. Według Jerzego Jaskierni, posła Sojuszu w sprawie negocjacji potrzebne jest porozumienie ponad podziałami.

Na razie o takim porozumieniu nie ma mowy. PiS chce przedłużenia terminu zamknięcia negocjacji z krajami Piętnastki. Uważa, że dotychczasowy wynik rozmów to porażka rządu. Poseł Kazimierz Michał Ujazdowski wezwał do "stoczenia ciężkiej batalii" o lepsze warunki akcesji. "Nie" członkostwu na proponowanych przez UE zasadach mówi Samoobrona. Najostrzej o rozmowach z Unią wypowiedzieli się posłowie skrajnej prawicy. LPR wezwała rząd do zerwania rozmów.

Unia ostrzega: nie zwlekajcie do szczytu

Rzecznik Komisji Europejskiej Jean-Christoph Filori ostrzegł 10 krajów kandydujących przed próbą wywalczenia dodatkowych ustępstw ze strony Unii na kopenhaskim szczycie, który odbędzie się 12 i 13 grudnia. Kandydaci - w tym Polska - liczą na więcej środków dla swoich rolników. Chodzi o poziom dopłat bezpośrednich i limity produkcji. - Ostrzegam przed taką pokusą, że oto pewien kraj kandydacki otrzyma dodatkowe kilka ton w ramach kwoty na izoglukozę lub coś podobnego, prosząc o to pana Blaira, Chiraka, czy Schroedera - powiedział Filori. Według niego liczba spraw, które Unia zechce omówić na szczycie w Kopenhadze, musi zostać ograniczona. - W przeciwnym razie istnieje niebezpieczeństwo poważnych kłopotów podczas szczytu - dodał.Najważniejsze propozycje Danii

- Przesunięcie 20% środków z przyznanych nam funduszy na rozwój wsi na dopłaty bezpośrednie dla rolników, co umożliwiłoby uzyskanie przez nich dopłat w wysokości ok. 39% poziomu unijnego. Polski rząd chce mieć możliwość przeznaczenia na ten cel 25% środków, co pozwoliłoby na uzyskanie dopłat w wysokości ok. 42%. Nasze władze chcą także zniesienia ograniczenia, polegającego na braku możliwości uzupełnienia dopłat z budżetu Polski do poziomu przewyższającego pułap 40%.

- Rekompensata dla polskiego budżetu w wysokości 440 mln euro w pierwszym roku naszego członkostwa. Polska stoi na stanowisku, że rekompensata ta musi być wyższa i obejmować nie tylko pierwszy, ale także drugi i trzeci rok członkostwa.

Reklama
Reklama

- Zwiększenie limitów na produkty rolne. Rada Ministrów uważa jednak, że limity powinny być jeszcze wyższe, szczególnie jeżeli chodzi o produkcję mleka. Obecna propozycja Danii oznacza, że po wejściu do UE polscy rolnicy mogliby produkować mniej mleka, niż wytwarzają obecnie.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama