W październiku wskaźnik wzrostu cen wyniósł 1,1%. Większość ekspertów spodziewała się niewielkiej zwyżki w listopadzie. Jednak taniejąca żywność w pierwszej połowie poprzedniego miesiąca zmusiła ich do korekty tych prognoz. Po piątkowej publikacji GUS nikt nie spodziewa się, że liczona rok do roku inflacja przekroczy 1,1%. Zdaniem Macieja Relugi, głównego ekonomisty BZ WBK, wskaźnik ten wyniesie ok. 0,9%. Iwona Pugacewicz-Kowalska, główna ekonomistka CA IB Securities, zwraca uwagę, że średnie oczekiwanie rynku to 1-1,1%. Według prognoz, w grudniu inflacja rok do roku wyniesie 1,2-1,5%.

Łącznie żywność potaniała w listopadzie o 0,3% w stosunku do października. Za niskie ceny odpowiada duża podaż, zwłaszcza na rynku owoców. Wskazują na to dane GUS. To właśnie ceny owoców zmniejszyły się w największym stopniu. W drugiej połowie listopada spadek ten wyniósł 4,5% w porównaniu z drugą połową października. Taniało również mięso (o 1,8%) i napoje alkoholowe (o 1,2%). W tym ostatnim przypadku można to częściowo tłumaczyć obniżką akcyzy na wyroby spirytusowe, którą wprowadzono na początku października.

Zdaniem Macieja Relugi, jeśli nawet roczna inflacja spadła w listopadzie do 0,9%, to nie należy się spodziewać obniżki stóp procentowych podczas grudniowego posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej. Jego zdaniem, podobnej decyzji można oczekiwać najwcześniej w styczniu. Wówczas stopy mogą zostać obniżone o 25 punktów bazowych. - Posiedzenie grudniowe będzie raczej spotkaniem opłatkowym - mówi Maciej Reluga.

- Rada nie obetnie stóp w grudniu, bo spotkanie jest stosunkowo wcześnie i RPP nie będzie miała pewnych danych - dodaje Iwona Pugacewicz-Kowalska. Według niej potencjał obniżek w przyszłym roku wynosi ok. 50-100 pkt. bazowych. Ekonomistka CA IB Securities uważa, że w średnim terminie proinflacyjnie mogą działać ceny paliw i najmu mieszkań.