Przebieg wtorkowej sesji został zdeterminowany wiadomością o procesie budowania księgi popytu na 65 mln akcji TP SA. Według nieoficjalnych informacji, na sprzedaż wartego niemal 900 mln złotych pakietu akcji zdecydowały się obdarowane nimi instytucje: BGŻ, BGK oraz ARP. Tak dużego pakietu nie będą raczej w stanie wchłonąć inwestorzy krajowi. Sukces w uplasowaniu akcji telekomu będzie zatem zależał od popytu, zgłoszonego przez inwestorów zagranicznych.

Wydaje się, że wybrano mało korzystny moment na sprzedaż tak dużego pakietu. Końcówka roku nie sprzyja podejmowaniu decyzji o radykalnej zmianie struktury portfeli. Gdyby wszystkie oferowane akcje TP SA znalazły nabywców, oznaczałoby to, że mimo słabych fundamentów naszego rynku, spora grupa inwestorów zagranicznych liczy na wzrosty związane ze zbliżającym się terminem wejścia do Unii Europejskiej. Z uwagi na swoją płynność, akcje TP SA są bowiem jednym z podstawowych walorów, jakie powinien posiadać inwestor, który chce wziąć udział w convergence play. Wynik próby uplasowania akcji TP SA będzie zatem stanowić istotny test siły rynku w dłuższym okresie. Nie liczyłbym jednak na natychmiastowe pozytywne efekty - sporą część akcji mogą kupić zachodni market makerzy, którzy będą potrzebowali czasu, aby rozdystrybuować akcje wśród posiadaczy GDR-ów.

Tymczasem wczoraj nawis akcji TP SA pociągnął rynek w dół. W krótkim okresie sytuacja ma coraz mniejszą szansę przybrać korzystny obrót - w tym celu indeks WIG20 musiałby szybko powrócić ponad poziom 1200 pkt., na którym przebiegała przebita we wtorek linia trendu wzrostowego. Zdecydowany powrót ponad ten poziom przy zwiększonym obrocie anulowałby szereg wygenerowanych ostatnio niekorzystnych sygnałów technicznych.

Szansa na realizację pozytywnego scenariusza w krótkim okresie jest uzależniona od zachowania rynków zagranicznych. Warunkiem powrotu do wzrostów na naszym rynku jest zakończenie trwającej tam korekty i podjęcie próby utrzymania się w pobliżu kluczowych oporów (960 pkt. w przypadku S&P500, 1420 pkt. dla NASDAQ). Jeśli tak się nie stanie, prawdopodobieństwo pogłębienia ostatnich spadków na naszym rynku znacząco wzrośnie.