Monika Olejnik: Bierze Pan na siebie polityczną odpowiedzialność. Jedzie Pan do Kopenhagi, a przedtem pan mówi, że są trzy warunki, które muszą być spełnione. Unia ma przyjąć, że dopłaty bezpośrednie mają wynieść powyżej 40%, i te dopłaty można będzie zwiększać z krajowego budżetu do 100%, mają też być zwiększone limity produkcji mleka. Jeżeli te postulaty nie zostaną spełnione, czy zaproponuje Pan zerwanie rozmów w Kopenhadze?
Jarosław Kalinowski, wicepremier (PSL): (...) Tak, już w sobotę przedstawiłem premierowi, członkom Rady Ministrów pewne warunki, które uważam za minimalne, a których przekroczyć nie powinniśmy. (...) Z naszej strony jest elastyczność i z mojej strony też jest elastyczność, ale musimy przecież znaleźć granice kompromisu. I ja tę granicę kompromisu określiłem.
Dobrze, ale jeżeli nie będzie tej granicy kompromisu?
Jeżeli uznam, że warunki, określone w tych pułapach, nie są wypełnione, że to zagraża naszym interesom, to nie będę mógł powiedzieć "tak" dla Unii.
I wtedy Pan odejdzie od stołu rozmów w Kopenhadze?