Cena złota osiągnęła wczoraj poziom najwyższy od 5,5 roku. Złożyło się na to kilka przyczyn - słabnący kurs amerykańskiego dolara wobec euro, rosnące ostatnio ceny ropy naftowej i wreszcie obawy o rychły wybuch wojny w Iraku. Wszystko to spowodowało, że fundusze pieniężne znacznie zwiększyły inwestycje w złoto, uchodzące za bezpieczną lokatę.

Cena uncji złota z natychmiastową dostawą wzrosła wczoraj na popołudniowym fixingu w Londynie do 341,70 USD, a więc była najwyższa od czerwca 1997 r. Od początku bieżącego roku, który obfitował w gwałtowne wzrosty i spadki ceny, złoto zdrożało o 23%. Na wiosnę windowały jego cenę napięcia polityczne wokół Kaszmiru i na Bliskim Wschodzie, później doszła do tego groźba wojny nad Zatoką Perską i spadki na światowych giełdach akcji. Czołowi producenci złota zaczęli zmniejszać sprzedaż metalu w kontraktach terminowych, by wykorzystać wysokie ceny na rynku spot, co też przyczynia się do ich wzrostu.

Ostatnie zwyżki zostały spowodowane przez osłabienie dolara wobec euro. Kurs amerykańskiej waluty jest najniższy od trzech lat, co zachęca inwestorów spoza Stanów Zjednoczonych do kupowania złota, którego ceny wyrażane są w dolarach.

Cena ropy naftowej spadła wczoraj z poziomu najwyższego od ośmiu tygodni. Za baryłkę gatunku Brent na londyńskiej giełdzie paliwowej płacono po południu 27,99 USD, a więc o 1,5% mniej niż na poniedziałkowym zamknięciu. Ponieważ cena w tzw. koszyku OPEC przekroczyła 28 USD, uznawane przez tę organizację za górny pułap, uczestnicy rynku zaczęli wątpić, by udało się wprowadzić w życie ostatnie ustalenia, zalecające redukcję wydobycia ropy o 1,7 mln baryłek dziennie, i to już od 1 stycznia.

Miedź nieco wczoraj zdrożała. Jej tona na londyńskiej giełdzie metali kosztowała po południu 1611 USD, czyli o 9 USD więcej niż w poniedziałek.