Jestem optymistą. Wydaje mi się, że warszawskie indeksy mogą zakończyć przyszły rok nawet kilkadziesiąt procent wyżej. Znaczący wzrost możemy zawdzięczać ożywieniu gospodarczemu lub przynajmniej jego dyskontowaniu. Dodatkowo pozytywnie wpływać będzie fakt zbliżania się naszego wstąpienia do Unii Europejskiej. Nie będzie to może tak żywiołowa reakcja jak kiedyś w Grecji czy Irlandii, niemniej przyniesie pozytywny wpływ. Stawiam na największe spółki, te z WIG20, jak TP SA, KGHM czy PKN Orlen. Motorem rynku okazać się może silnie przeceniony sektor technologiczny. Liderami wzrostów mogą być także niektóre banki.
Koniunktura na GPW
Perspektywiczne branże - sektor technologiczny, banki
Polecane spółki - Telekomunikacja Polska, KGHM, PKN Orlen
Włodzimierz Giller,
analityk Erste Securities Polska
Wydaje mi się, że przyszłoroczna sytuacja na polskim rynku będzie pochodną uwarunkowań makroekonomicznych na świecie. Jeśli nastąpi oczekiwane ożywienie i osiągnięcie Sam wzrost PKB będzie miał natomiast mniejszy wpływ na firmy z sektora IT. Dochody takich spółek jak Prokom czy Softbank zależą przede wszystkim od uzyskania dużych kontraktów finansowanych z budżetu państwa oraz przez banki. Przyszły rok nie będzie pewny dla eksporterów, mimo zbliżającego się wejścia Polski do Unii Europejskiej. Sprzedaż takich firm jak Irena, Forte czy Dębica zależy w dużym stopniu od kondycji rynków zagranicznych, a prognozy, na przykład dotyczące Niemiec, nie są najlepsze. Jeśli chodzi o branżę telekomunikacyjną - najgorsze mamy już chyba za sobą. Restrukturyzacja zagranicznych telekomów powinna przełożyć się na lepszą wycenę tych spółek, a to będzie miało wpływ na polski rynek, w szczególności na TP SA. W sektorze bankowym również zanosi się na wzrosty. Będą one dyskontować ożywienie gospodarcze.
Paweł Wojtaszek,
derivatives salesman, Erste Securities Polska
Niestety, perspektywy na nadchodzący rok nie są różowe. Kiepskie nastroje na światowych rynkach, wiszący w powietrzu konflikt z Irakiem czy dość słabe wyniki polskich spółek i całej gospodarki nie stanowią zachęty dla inwestorów zagranicznych do agresywnego kupowania akcji na rynkach wschodzących. Choć wielu inwestorów zapomniało już jakiś czas temu o ryzyku spadku WIG20 poniżej poziomu 1000 pkt., to wydaje się, że scenariusz spadku indeksu poniżej tego pułapu jest w nadchodzącym roku bardzo prawdopodobny. Co więcej, oczekuję zejścia wskaźnika WIG20 w połowie 2003 r. poniżej poziomu 900 pkt. Poza analizą techniczną, sugerującą potężne zniżki cen nie tylko w Polsce, ale i na świecie, na niezbyt optymistyczny rozwój wydarzeń, każe przygotować się także stan lokalnej gospodarki. Wyśrubowane prognozy przyszłorocznego wzrostu PKB oraz potencjalne kłopoty z finansowaniem deficytu budżetowego, grożące rewizją budżetu już w połowie roku, stanowią tylko jeden z wielu czynników zniechęcających do zakupów akcji. Warto także przyjrzeć się relatywnie wysokiej wycenie polskich spółek, a zwłaszcza sektora bankowego w porównaniu z firmami zagranicznymi. To właśnie sektor bankowy może w przyszłym roku okazać się lokomotywą spadków, która sprowadzi indeks WIG20 do obszarów trzycyfrowych.
Koniunktura na GPW
Artur Szeski,
analityk CDM Pekao
Pomimo nie najlepszych nastrojów, w jakich przychodzi nam kończyć bieżący rok, jestem umiarkowanym optymistą, jeśli chodzi o perspektywy dla rynku akcji w przyszłym roku. Moje oczekiwania to wzrost indeksu do poziomu 1450-1500 punktów na koniec 2003 r. Oznacza to około 25-30-proc. wzrost cen w ciągu 12 miesięcy.
Oprócz spodziewanej poprawy sytuacji gospodarczej (wyższe tempo wzrostu PKB, trwały wzrost popytu wewnętrznego) i jej pozytywnego wpływu na wyniki finansowe spółek, oczekuję widocznych efektów procesów restrukturyzacyjnych zapoczątkowanych w okresie trudnych warunków rynkowych.
Oczekuję również kontynuacji tendencji do zmiany tradycyjnych sposobów lokowania oszczędności przez osoby prywatne. Proces migracji oszczędności zapoczątkowany przez wprowadzenie opodatkowania zysków kapitałowych uzyskiwanych z tradycyjnych produktów depozytowych oraz spadający poziom realnych stóp procentowych będzie trwał. Część z tych pieniędzy będzie tak jak dotychczas alokowana w instrumenty bezpieczne, ale spadek rentowności papierów dłużnych powinien również wzmóc zainteresowanie produktami o charakterze inwestycyjnym.
Ważne dla rynku będzie również pozyskanie nowych spółek. Uważam, że uplasowanie na rynku kilku sporych ofert (włączając w to projekty prywatyzacyjne) będzie możliwe w przyszłym roku i powinno dać dodatkowy impuls do ożywienia.
Koniunktura na GPW
Marcin Materna,
analityk DM BIG-BGUważam, że 2003 rok będzie dla banków lepszy niż rok mijający. W I połowie przyszłego roku ich dochody powinny być nieco wyższe niż w analogicznym okresie bieżącego roku. Spodziewam się, że w tym czasie poziom marży odsetkowej nie obniży się znacząco. Dopiero w II połowie roku może zaostrzyć się na rynku walka o depozyty. Wówczas będziemy mieli do czynienia z bardziej dynamiczną obniżką marż. Ten negatywny czynnik powinien być jednak w dużej części zrekompensowany wyższymi prowizjami m.in. z tytułu opłat przy udzielaniu kredytów czy biznesu kartowego. Dodatnio na wyniki wpłynie z kolei zakończenie w wielu bankach inwestycji związanych z wdrożeniem nowych systemów informatycznych oraz rozwojem sieci placówek. Umożliwi to ograniczenie kosztów działalności, głównie w pozycji wydatków związanych z wynagrodzeniami. Uważam, że w przyszłym roku zmniejszą się odpisy banków na rezerwy. Stagnacja gospodarcza w tym roku sprawiła bowiem, że większość banków zaostrzyła wymogi, które muszą spełnić klienci, aby uzyskać kredyt. Obecnie są one znacznie lepiej zabezpieczone - w przypadku zaprzestania przez dłużnika spłaty należności bank, przejmując zabezpieczenie, poniesie niższe straty. Na jakość portfeli kredytowych korzystnie powinna wpłynąć także niewielka poprawa koniunktury gospodarczej w kraju.
Katarzyna Perzak,
analityk DM BIG-BG
2003 rok zapowiada się szczególnie ciekawie dla branży informatycznej. Został już tylko rok, aby wdrożyć szereg systemów informatycznych, które wymuszą na nas przystąpienie Polski do Unii Europejskiej. Z przybliżonych szacunków wynika, że aby wypełnić plan minimum nakłady na te cele mogą się zawierać w granicach 350-400 mln zł. Ogromnych inwestycji wymaga także administracja samorządowa. Na tym rynku kontrakty będą zdobywać firmy, które już mają doświadczenie we wdrażaniu podobnych systemów, które posiadają odpowiednio duże zasoby do ich implementacji oraz dysponują nowoczesnymi technologiami. Z tego względu sądzę, że sukces na tym polu może odnieść Prokom-Softbank po połączeniu sił. Mimo to inwestycja w Softbank wydaje się zbyt ryzykowna, ze względu na niepewność co do roli tej spółki w grupie Prokomu. Natomiast sam Prokom jest spółką, która może poprawić wyniki w 2003 r. i utrzymać wysokie marże. Duet Prokom-Softbank ma także największe szanse na wygranie dwóch ogromnych przetargów na systemy IT w PZU i PKO BP, których łączny koszt może wynieść 1 mld złotych.
Znacznie lepszych wyników finansowych należy się spodziewać także po ComArchu, patrząc przez pryzmat ostatnich sukcesów w sektorze publicznym. Spółka ta podpisała trzy znaczące umowy z Urzędem Komitetu Integracji Europejskiej, podczas gdy sprzedaż ComputerLandu do sektora publicznego załamała się. Sądzę, że dynamika wzrostu inwestycji w IT w branży telekomunikacyjnej i bankowej straci impet, a większy wzrost zamówień zaobserwujemy ze strony spółek przemysłowych oraz MSP.