Ostatnia sesja roku upłynęła w sennych nastrojach. Na parkiecie niewiele się działo, a na rynek nie wpłynęły żadne istotne informacje. Można zatem dokonać krótkiego podsumowania roku, a także spróbować ocenić, co może nas spotkać w nowym 2003 roku.
Niestety, podsumowanie nie wypada zbyt korzystnie. Handel na Warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych zmniejszył się i aż strach pomyśleć, co by się działo, gdyby na rynku nie działały OFE. Grupa spółek płynnych i dużych zawęziła się, a nowych możliwości inwestycyjnych nie przybyło. Indywidualni, drobni inwestorzy - główni twórcy największej w historii hossy, szukają szczęścia na rynku kontraktów terminowych. To jedyny segment rynku, który rozwinął się lepiej niż można było się spodziewać.
Jak więc wyglądają perspektywy rozwoju koniunktury w nowym roku? Pomimo że możemy spodziewać się dalszego delikatnego ożywienia gospodarki, które trwa od kilku miesięcy, to jednak nie wystarczy to, aby hossa na giełdę wróciła na dobre. Najważniejszy czynnik w postaci pozytywnego wyniku negocjacji z UE może z kolei być jedynie pewnym stabilizatorem notowań.
Najważniejszym czynnikiem, który będzie miał wpływ na notowania na GPW, jest koniunktura na giełdach amerykańskich. Jeśli tamtejsze indeksy uporają się z grudniowymi oporami, najbliższe dwanaście miesięcy upłyną pod znakiem poprawy koniunktury. W naszym przypadku pomocna okaże się analiza techniczna. Pragnąłbym zwrócić uwagę na opadającą linię trendu, poprowadzoną na wykresie indeksu WIG przez szczyty z 19 grudnia 2000 r., 25 stycznia, 3 czerwca oraz 2 grudnia 2002 r. Jeśli zostanie ona pokonana, czeka nas zapewne bardzo udany rok, czego wszystkim bykom życzę.
Jeśli notowania wybiją się w dół z obecnej konsolidacji, zadowoleni z kolei będą inwestorzy, zajmujący krótkie pozycje na rynku futures. Wszystkim życzę udanych inwestycji i aby nowy rok przyniósł wiele radości również w sferze prywatnej.