UFG jest jednym ze stabilizatorów polskiego sektora ubezpieczeniowego. W sytuacji upadłości któregoś zakładu ubezpieczeń fundusz pokrywa w całości roszczenia osób z tytułu obowiązkowych ubezpieczeń: OC komunikacyjnego i OC rolników. Na pomoc UFG, w podobnych przypadkach, mogą liczyć także osoby, które kupiły ubezpieczenie na życie, jednak tylko w wysokości 50% wierzytelności (nie więcej jednak niż kwota będąca równowartością w złotych 30 tys. euro). Oczywiście, zwiększone bezpieczeństwo musi kosztować. W tym roku firmy ubezpieczeniowe odprowadzą do UFG 1% składek, które zainkasują z polis obowiązkowych. Pośrednio zapłacą za to oczywiście ich klienci.

Gasnące roszczenia

Do tej pory upadło 7 ubezpieczycieli. UFG przejął od nich i zlikwidował około 35 tys. szkód. Z tego tytułu wypłacił łącznie 210,16 mln zł. Na szczęście apogeum wypłat jest już za nami. Najgorzej było w 2000 r., kiedy ogłoszono upadłość Polisy oraz Gwaranta. Jeszcze w 2001 r. UFG wypłacił 23,6 mln zł. - Od dwóch lat odnotowujemy wyraźny spadek wartości wypłacanych odszkodowań i świadczeń. Powodem jest, i całe szczęście, brak upadłości kolejnych zakładów ubezpieczeń oraz wygaszanie roszczeń z umów przejętych wcześniej przez UFG - powiedziała nam Elżbieta Turkowska-Tyrluk, prezes UFG. Według niej, także w tym roku zagrożenie upadłością nie wystąpi. - Zarząd komisaryczny TU Daewoo intensywnie zabiega o pozyskanie inwestora, który wesprze tę spółkę finansowo. Także standing pozostałych firm wyraźnie się poprawił - twierdzi szefowa UFG.

Informatyczne wsparcie

Brak zagrożeń nie oznacza jednak, że spadną składki, jakie zakłady ubezpieczeń płacą na rzecz UFG. Powód? Nowe obowiązki, jakie nałoży na Fundusz ustawa o ubezpieczeniach obowiązkowych. Przy UFG powołany zostanie ośrodek informacji, który będzie gromadził m.in. pełne dane o zawartych umowach ubezpieczenia OC komunikacyjnego (dane osobowe ubezpieczonych, informacje o pojazdach), a także o uczestnikach wypadku, zgłaszanych roszczeniach i wypłaconych odszkodowaniach. Ma to pomóc w identyfikacji osób, które nie wykupują polis OC (mimo że jest to obowiązkowe), i zmniejszyć wartość nienależnych świadczeń. W dłuższej perspektywie być może pozwoli to obniżyć cenę tych ubezpieczeń. Niestety, stworzenie takiego ośrodka musi kosztować. Prezes Elżbieta Turkowska-Tyrluk szacuje, że inwestycja pochłonie 70-100 mln zł do końca 2004 r. Potem trzeba się liczyć z wydatkami na obsługę takiego systemu.