Dla jednych prezentów, dla drugich przykrości, bo jednak dymisje nigdy nie są przyjemne. Natomiast ciekawym rozwiązaniem, nowym, którym sam jestem zainteresowany, jak ten eksperyment się powiedzie, to jest połączenie ministerstwa gospodarki oraz pracy i spraw socjalnych. Takie rozwiązanie jest w Niemczech praktykowane od niedawna. I wiem, że tutaj premier jest pod wrażeniem doświadczeń kanclerza Schroedera. I opinii, że to jest sensowne.
Opozycja mówi, że to jest dość ryzykowne rozwiązanie i minister Hausner może tego po prostu nie udźwignąć?
Ryzykowne jest na pewno, bo nowe. Nikt do tej pory tego nie praktykował. Ale dlatego, że będzie tym kierował profesor Hausner, to jestem przekonany, że ryzyko jest mniejsze, a nie większe. Profesor Hausner należy do najlepszych ministrów tego rządu. A przede wszystkim muszę powiedzieć, że znam go lata całe, to jest człowiek o ogromnej sile intelektualnej. To jest naprawdę profesor i intelektualista, można powiedzieć. A jednocześnie sprawny menedżer i niezły polityk, więc bałbym się, gdyby ten eksperyment odbywał się z kim innym. Z Hausnerem, to jest, jak myślę, szansa na sukces. Choć oczywiście zasadnicze dla mnie pytanie przy tym połączeniu, to jest, na ile gospodarka będzie tylko częścią rynku pracy, a na ile będzie częścią rozwoju ekonomicznego. Czyli żeby nie zgubić przy tym połączeniu czegoś, co jest niezbędne, czyli impulsów rozwojowych.
A czy dobrze się stało, że z rządu odeszli ministrowie Kaczmarek i Piechota?
Nie wiem, czy minister Piechota odszedł tak z rządu, bo są tu pewne plany zagospodarowania go, ale nie chcę uprzedzać pana premiera. (...) Nasza opinia - i moja, i premiera - o ministrze Kaczmarku jest bardzo pozytywna. Jest to osoba kompetentna, ale tak jak kompetentna, tak konfliktowa. I to wiemy od lat. Zresztą nie było to niespodzianką, kiedy rozpoczynał swoją pracę. Premier uznał, że na tym etapie potrzebuje kogoś, kto jest może nie mniej kompetentny, ale bardziej otwarty w stosunku do środowisk politycznych. Taka była motywacja, którą przedstawił i ja tą motywację przyjmuję do wiadomości. n
("Salon Polityczny Trójki", 07.01.2003 r.,