Wczorajsza sesja nie przyniosła odpowiedzi na podstawowe dla każdego gracza pytanie: Wzrośnie czy spadnie? Zakres wahań niemal całkowicie pokrywał się z zakresem sesji poniedziałkowej, co nie pozwalało na określenie, czy rynek ma zamiar kontynuować wzrosty, czy też wybić się z obserwowanej konsolidacji dołem.
Obecnie na rynku dominują dwa podejścia, oczywiście diametralnie się różniące. Gracze stojący po długiej stronie rynku skłaniają się ku tezie, że obecnie mamy do czynienia jedynie z przystankiem w trendzie wzrostowym. Korekty zdarzają się zawsze i nie powinny wzbudzać obaw o posiadane pozycje. Na razie na rynku nie widać oznak przewagi podaży, a tylko to mogłoby zmienić nastawienie tych graczy.
Druga grupa to oczywiście posiadacze pozycji krótkich. Ci stają na stanowisku, że właśnie obserwujemy kształtowanie się szczytu, który jest zwieńczeniem ruchu budującego prawe ramię większej formacji głowy i ramion. Oznaczenia formacji są widoczne na rysunku. Brak kontynuacji wzrostu tylko ich w tym przekonaniu utwierdza. Póki kontrakty nie przebiją się przez linię równoległą do hipotetycznej linii szyi, opartą o szczyt ewentualnego lewego ramienia, będą utrzymywać krótkie pozycje.
Kto ma racje? Czyja koncepcja jest prawidłowa? Tak naprawdę to nie ma zupełnie znaczenia. Można obecnie zagrać tak lub tak, ale należy pamiętać, by w przypadku ruchu w przeciwną stronę szybko zareagować. Nie oznacza to oczywiście, że nie mam swojego zdania. Ja staram się trzymać trendów, więc bliższa jest mi koncepcja pierwsza, zwłaszcza że mam ograniczone zaufanie do dopiero "kreślących się" formacji. Póki nie będziemy widzieć pełnego jej kształtu, nie ma sensu ryzykować własnych pieniędzy. Warto pamiętać, że rzeczą najważniejszą dla każdego gracza jest ochrona jego kapitału.