Początek tego tygodnia jest zdecydowanie przyjemniejszy dla właścicieli długich pozycji. Wczoraj był trzynasty i niedźwiedzie spotkał duży pech. Dzięki atakowi popytu rachunki byków zwiększyły swoją wartość i wzrosło także prawdopodobieństwo, że ta sytuacja się jeszcze powtórzy.
Cała wczorajsza sesja to niemal nieprzerwany wzrost wartości spółek na rynku kasowym, a zatem i wartości indeksu. Gracze na rynku terminowym nie pozostawali w tyle. Ba, nawet starali się wyprzedzać ruchy na rynku akcji, co często przejawiało się szybszym odnotowywaniem nowych szczytów przez ceny kontraktów niż wartości indeksu. Oczywiście, ceny nie rosły non stop, ale korekty, które się na rynku pojawiały, nie były zbyt głębokie. Potwierdzało to, że niedźwiedzie są w poważnych opałach - krótcy nie byli w stanie zagrozić byczym pozycjom.
To było, jak gra do jednej bramki. Wnioski są więc dość proste. Dopóki podaż nie weźmie się w garść, długie pozycje raczej nie są poważnie zagrożone. Dziś zapowiada się interesująca sesja, gdyż wczorajszym wzrostem ceny zbliżyły się do poziomu grudniowego szczytu. Można się spodziewać, że właśnie w tych okolicach będziemy obserwować większą aktywność podaży. Czy wystarczy jej, by zatrzymać zwycięski marsz byków? Trudno powiedzieć. Po wczorajszej sesji można w to poważnie powątpiewać. Niemniej nie przekreślajmy z góry szans krótkich. W końcu w czwartek to popytowa strona rynku przeżywała kryzys i mimo to potrafiła się zebrać w sobie, czego owocem jest wczorajsza biała świeca. Oznaką słabnięcia byków będzie zejście pod poziom piątkowej konsolidacji. Teraz okolice 1223 pkt. są (ponownie) wsparciem. Sukces niedźwiedzi na tym poziomie mógłby błyskawicznie sprowadzić ceny do wsparcia - luki hossy.